Na rynku towarów spożywczych panuje psychoza. Ludzie wiedzą, że ceny i tak wzrosną, więc kupują i wydają pieniądze. Wysoki popyt połączony z kolejnymi tarczami antyinflacyjnymi przyczynia się do wzrostu cen. Spirala się nakręca
Kamil Mokrzyński, gazeta@radomszczanska.pl
Niedzielne, ciepłe popołudnie na radomszczańskiej Targowicy. Tłumy ludzi, gwar, towarów rozmaitego asortymentu pod dostatkiem. Kramy z żywnością oblegane przez klientów, którzy narzekają na wzrost cen.
Ludzie już przyzwyczaili się, że jest drożej. Drożej płacimy za pieczywo, wędliny, warzywa, owoce, nabiał. Inflacyjny koszyk kosztuje znacznie więcej niż przed rokiem, widzą i wiedzą to wszyscy bez skomplikowanych wyliczeń GUS-u. A właśnie Główny Urząd Statystyczny podaje w danych inflacyjnych za wrzesień, że najbardziej drożeje energia (44,3 proc.), a tuż za nią żywność (19,3 ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze