Pękła rura, to się oczywiście zdarza. Jest gdzieś w lesie, podobno ta część wodociągu jest stara, wcześniej czy później musiało pęknąć. Pracownicy gminnych wodociągów miejsce znaleźli, odkopali i zabrali się do pracy. Jak mówi mieszkanka Chaby, wtedy okazało się, że problem jest poważniejszy niż się wydawał. Bo rura, która pękła, jest spora. A w zapasie jest, ale węższa. I co najgorsze, w weekend nie idzie zdobyć właściwej. A to oznacza, że do poniedziałku woda w kranach w domach mieszkańców może nie popłynąć.
- To jest jak najbardziej zrozumiałe - mówi mieszkanka, która do nas zadzwoniła z informacją o awarii. - I zrozumiałe jest, że usuwanie takiej usterki musi potrwać. I że wtedy trzeba się przemęczyć. Jednak niezrozumiałe jest, że nikt nie myśli o mieszkańcach.

Kobieta opowiada, że znalazła miejsce awarii i ekipę, która z nią walczy. I kierownika wodociągów, bo też tam był. Na pytanie, ile to potrwa, kobieta miała usłyszeć, że nie wiadomo, i żeby go nie denerwować, bo on denerwować się nie powinien, bo zdrowie mu nie pozwala.
- Zapytałam, dlaczego gmina nie myśli o ludziach, o tym, żeby dowieźć im wodę, żeby solidnie poinformować, żeby wiedzieli na czym stoją. Usłyszałam, że to nie jego sprawa. Ręce opadają. Mam dwie butle 5-litrowe, kupiłam w sklepie, ale to nie wystarczy do poniedziałku. Na co się przygotować? Wiem, że strażacy rozwożą wodę, ale tylko dla zwierząt gospodarskich. I bardzo dobrze. Tylko dlaczego nie można dostarczyć jej też ludziom? Może jak się o tym napisze i nagłośni, to władze gminy się zreflektują i jednak pomyślą o tych, którzy wymagają pomocy? - zastanawia się. I dodaje, że nie wszyscy sobie poradzą, niektórym trzeba podać pomocną dłoń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze