Reklama

„Byłaś gotowa na dzisiejszy dzień. Ale my nie. Chcieliśmy cię mieć dłużej". Dziś odbył się pogrzeb Miry Łęskiej

„Odeszłaś, zostawiając taki testament: byśmy się zawsze wspierali i akceptowali i zawsze byli gotowi do wybaczenia. Byśmy nigdy nie tolerowali w sobie nienawiści do kogokolwiek. Byśmy nigdy ostatecznie nikogo nie skreślali. I zawsze, zawsze, szukali dobra w drugim człowieku. Bo Bóg potrafi kreślić proste linie po splątanych ludzkich losach.” - Dziś odbył się pogrzeb Miry Łęskiej, pierwszej naczelnej Gazety Radomszczańskiej, wieloletniej dyrektor Fundacji Inicjatyw Kulturalnych.

Mirosława Łęska zmarła w poniedziałek, 8 lutego, w wieku 76 lat. Pogrzeb odbył się na Nowym Cmentarzu, można było go też śledzić w internecie. Mirę pożegnały tłumy: rodzina, przyjaciele, współpracownicy, stypendyści…

Reklama

Tak żegnał ją syn Jacek Łęski:

„Trudno znaleźć słowa na taką chwilę Mamo.

Może na początku powinienem Cię przeprosić. Przeprosić za to, że nie zawsze mogłaś być ze mnie dumna. A ja z Ciebie zawsze.

Zawsze mogłem liczyć na Twoje bezwarunkowe wsparcie, na miłość, niezależnie od okoliczności.

Kiedyś, dawno temu, opowiedziałaś mi swój sen. W tym śnie, nie wiadomo dlaczego, nagle zamieniłem się - ja - w jaszczurkę. Nie zrozumiałaś tego, ale trzymałaś mnie na kolanach i przytulałaś. No trudno, niech będzie jaszczurką, powiedziałaś, przecież jest moim synem.

Reklama

I tak było. Tak nas kochałaś, swoje dzieci, niezależnie od tego, co robiły, kim były, jakich dokonywały wyborów. Nawet jeśli raniły.

Uczyłaś nas tego wobec innych. W czasie długich rozmów w kuchni, przy pieczeniu ciasta, często do później nocy. W listach z radami, napomnieniami.  Uczyłaś nas, że zawsze trzeba być gotowym wyciągnąć rękę do ludzi w kłopotach. Zwłaszcza tych najbiedniejszych, najbardziej potrzebujących.

Uczyłaś, byśmy nigdy nie stali z boku, kiedy się trzeba zaangażować. Tak też traktowałaś swoją pasję dziennikarską. Jako okazję do zrobienia czegoś dobrego. Przez ponad 20 lat prowadziłaś Fundację Inicjatyw Kulturalnych, która setkom dzieci z okolic Radomska pomagała rozwijać talenty. Byłaś dla nich wsparciem. Opiekunką.

Reklama

Do drzwi naszego domu, najpierw na Piastowskiej a potem na Przedborskiej, kołatało wielu ludzi z różnymi problemami. A Ty nigdy nikogo nie lekceważyłaś. Ani tych, którzy nie wiedzieli jak żyć, ani tych, co prosili o kanapkę albo dwa złote na piwo, chociaż mówili, że na coś innego.

Pomagałaś, chociaż wiele razy też doznawałaś zawodu. Ludzie bywają niewdzięczni. Nigdy cię to jednak nie zniechęciło do tego, by pomagać kolejnym. Nigdy nie zachwiało to w Tobie wiary w ludzi i przekonania, że w ostatecznym rozrachunku nawet ci, którzy zawodzą, też są warci miłości.

Reklama

Swoją siłę do życia czerpałaś z wiary, która zmieniła Twoje życie. Szukałaś Boga dość długo, ale gdy już go znalazłaś w Jezusie, przylgnęłaś do niego całym sercem. Widziałaś go w tych, którzy byli wokół ciebie i zawsze ceniłaś dążenie do prawdy, do serdecznych relacji z innymi. Nie ceniłaś zbytków, luksusów, drogich rzeczy, modnych strojów. Nie przywiązywałaś wagi do pieniędzy. W przekonaniu, że ostatecznie tylko miłość i ludzie warci są uwagi. Tego na uczyłaś.

Tak jak powiedział tutaj ojciec Zdzisław, w ostatnich latach często mi mówiłaś też o śmierci. W ogóle się jej nie bałaś. Miałaś głęboką pewność, że po drugiej stronie czekają na ciebie rodzice , bracia, że kiedyś wszyscy się tam spotkamy. Miałem nawet wrażenie, że się cieszysz na to spotkanie, że ci spieszno.

Reklama

Kiedy trafiłaś do szpitala, ledwie łapiąc oddech, nie chciałaś, by cię podłączono do respiratora. A może się przyda innym, bardziej potrzebującym? Było nam się trudno z tym pogodzić, woleliśmy, żebyś walczyła, żebyś się zmobilizowała, a Ty jednak chciałaś inaczej.

Byłaś gotowa na dzisiejszy dzień. Ale my nie. Chcieliśmy cię mieć dłużej.

Bardzo nam Ciebie brakuje.

Odeszłaś, zostawiając taki testament: byśmy się zawsze wspierali i akceptowali i zawsze byli gotowi do wybaczenia. Byśmy nigdy nie tolerowali w sobie nienawiści do kogokolwiek. Byśmy nigdy ostatecznie nikogo nie skreślali. I zawsze, zawsze, szukali dobra w drugim człowieku.

Reklama

Bo Bóg potrafi kreślić proste linie po splątanych ludzkich losach.

Mamo, nie mówię Ci dziś żegnaj, tylko do zobaczenia. Wiem, że tam na nas czekasz. Z ciepłym obiadem, z zalewajką, ze słowem pociechy.Wam wszystkim bardzo dziękuję, że byliście tu z nami dzisiaj.”

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości