Poranny ruch na autostradzie A1 mógł zakończyć się dramatem. Za kierownicą kilkunastotonowego zestawu siedział kompletnie pijany 34-latek. Jeden z kierowców, który to zauważył, nie zignorował sygnałów i zareagował.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 7 lutego 2026 roku, tuż po godzinie 6 na odcinku autostrady A1 w kierunku Łodzi. Jeden z kierowców zauważył ciężarówkę marki Scania z naczepą, która poruszała się w sposób wyraźnie zagrażający innym uczestnikom ruchu. Zestaw zamiast jechać równym torem, jechał wężykiem - zjeżdżał raz na lewy, raz na prawy pas, jakby kierowca nie panował nad pojazdem.
W pewnym momencie olbrzymia ciężarówka otarła się o barierę energochłonną. Ostatecznie zestaw zatrzymał się na wysokości węzła Kamieńsk. Kierowca, który obserwował całe zdarzenie, nie czekał na rozwój sytuacji. Gdy tylko ciężarówka stanęła, podbiegł do kabiny, odebrał kierowcy kluczyki i natychmiast zadzwonił na policję, skutecznie blokując możliwość dalszej jazdy.
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Kamieńsku. Podczas badania trzeźwości okazało się, że kierowca Scanii jest pijany. Alkomat wskazał 2,5 promila alkoholu w organizmie.
Policjanci ustalili, że za kierownicą siedział 34-letni mężczyzna. Próbował bagatelizować sytuację, tłumacząc, że wypił jedynie „trzy piwa”. Dodatkowo okazało się, że ciężarówka, którą prowadził, nie miała aktualnego badania technicznego.
Policjanci zatrzymali 34-latka. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi mu do trzech lat więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów oraz wysoka grzywna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze