W motocyklową podróż z Radomska na Jasną Górę wybrało się ponad dwadzieścia osób ze Green Snakes z Radomska. Wydaje się, że podobna impreza nie miała prawa wydarzyć się w czasie pandemii, gdy obowiązują rygorystyczne obostrzenia. A jednak: XVIII Motocyklowy Zlot Gwiaździsty im. Księdza Ułana Zdzisława Jastrzębiec Peszkowskiego w Częstochowie zgromadził około 10 tysięcy osób.
Organizator, którym jest Międzynarodowy Rajd Katyński, wydał instrukcje dotyczące zachowania się motocyklistów podczas udziału w wydarzeniu.
- Były wyznaczone linie dla motocykli. Księża cały czas apelowali o zachowanie półtorametrowego dystansu - mówi Arkadiusz Ciach, biorący udział po raz pierwszy w jasnogórskim zlocie. - Jednak prawie nikt tego nie przestrzegał - dodaje.

Arkadiusz Ciach, którego decyzja o wzięciu udziału w zlocie spotkała się na facebook"u z krytyką wielu osób, podkreśla, że na placu nie zauważył ani jednego policjanta. Jedyną reakcją służb porządkowych na nieprzestrzeganie zasad sanitarnych miał być jednorazowy apel policjantki, która w czasie mszy wezwała obecnych do zachowywania przepisów pandemicznych i ruchu drogowego.
- Dziwi mnie, że kilka jeśli nie kilkanaście tysięcy osób mogło się zgromadzić na apel kościoła katolickiego bez żadnej reakcji policji - mówi Arkadiusz Ciach.
Motocyklista podkreśla, że jego klub zachowywał reżim epidemiczny, ale: - Połowa innych uczestników, spoza naszego klubu, nie miała maseczek. A jeżeli mieli, to pod brodą.
Zapytany o obawę przed zakażeniem koronawirusem odpowiada: - Niech się martwią o zakażenie ci, którzy więcej nagrzeszyli niż Arkadiusz Ciach. Nade mną opatrzność czuwa.
Zdaniem niedzielnego uczestnika zlotu, impreza mogła się odbyć bez większych przeszkód, bo objęta była patronatem Kościoła.
- Było masę apeli od księży, że są wśród nas prowokatorzy, którzy będą nagrywać. Że są ludzie z czarnych marszów, którzy czekają na potknięcie Kościoła. Takiej propagandy nie słyszałem jeszcze, jak żyję - mówi Ciach.
O swoim uczestnictwie mówi: - Byłem po raz pierwszy na Jasnej Górze na motocyklu. Chciałem wziąć udział i wziąłem. Dla mnie to było rozpoczęcie sezonu, a nie wydarzenie duchowe. Ja się tam nie modliłem.
Z relacji Arkadiusza Ciacha wynika, że pierwsze trzy szeregi zachowywały obowiązujący dystans. Natomiast pozostali uczestnicy niekoniecznie.
- Tam było tysiące ludzi. Wtedy należało reagować, przejść tamtędy, egzekwować. Żadnej służby porządkowej tam nie widziałem. Obecni ze strony organizatora byli tylko ci, którzy handlowali znaczkami pamiątkowymi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze