Reklama

Anna Dziadkiewicz: stałam tam godzinę i czekałam na właściciela tej przemarzniętej suczki. Nikt się nie zjawił

Jak mówi nam radomszczanka, czekała około godziny, ale nikt się nie zjawił. Nie miała innego wyjścia, zadzwoniła do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Suczka w cieple i najedzona poczeka na swojego właściciela lub właścicielkę.

- Może jeśli ktoś na waszej stronie zobaczy to nagranie i zdjęcie rozpozna tę suczkę, może będzie wiedział do kogo należy - mówi Gazecie Anna Dziadkiewicz. - Może nawet sam właściciel się zorientuje?

Radomszczanka opowiada, że dzisiaj w okolicy ronda przy Targowej natknęła się na niedużą, zadbaną, ale bardzo już zmarzniętą suczkę. Pies przywiązany był do ogrodzenia.

- Ogrzewałam ją, na ile mogłam, rękawiczką, ale bardzo się trzęsła. Nie można było dłużej czekać. Musiałam zadzwonić po człowieka, który zabrał ją do schroniska. Tam jest bezpieczna - dodaje. 

Reklama

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości