O śmierci byłego piłkarza jako pierwszy poinformował Dziennik Zachodni. Igor Sypniewski zmarł w nocy z czwartku na piątek, za tydzień obchodziłby 48 urodziny.
Igor był wychowankiem łódzkiego ŁKS-u, ale grał także za granicą: w Grecji, w Panathinaikos Ateny, w Szwecji w Malmo FF. Dwa razy zagrał z orzełkiem na piersi w dwóch meczach towarzyskich reprezentacji Polski. Był też piłkarzem RKS-u Radomsko i czarował kibiców. Był w naszym mieście jedną z największych piłkarskich gwiazd.
Znawcy piłki nożnej zawsze powtarzali, że Igor Sypniewski miał wielki talent, ale niestety miał też poważny problem - alkohol. To on nie pozwolił mu osiągnąć tego, co mu przepowiadano. W swoim burzliwym życiu przeszedł udar, miał próbę samobójczą, depresję, trafił też do więzienia.
O swoim życiu w książce „ZaSYPAny. Portret piłkarza upadłego" opowiedział dziennikarzom Żelisławowi Żyżyńskiemu i Pawłowi Hochstimowi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze