Dzieci z Ukrainy zostały wrzucone w system oświatowy, szkoły robią wszystko, by im pomóc, ale formalne wymagania są absurdalne. Dzieci-uchodźcy muszą mieć wystawione oceny. Jak, skoro nie znają polskiego. Ósmoklasiści muszą przystąpić do końcowego egzaminu. Z polskich lektur!
Damian Noremberg, gazeta@radomszczanska.pl
W podstawówkach w Radomsku uczy się 214 dzieci z Ukrainy. Do przedszkoli trafiło ich 62. Do szkół średnich 21.
- Małe dzieci integrują się szybko. U mnie w szkole jest czworo uczniów w klasach I-IV - mówi Gazecie Jolanta Zyskowska, dyrektor PSP nr 10 w Radomsku. - Podlegają tym samym zasadom, co dzieci polskie. Pojawiają się czasem jakieś kłopoty, dlatego, że niektóre dzieci mają problemy emocjonalne. To jest bardzo trudne dla pracowników szkoły. Teraz wsparł nas tłumacz, więc jest łatwiej. Na pełną integrację jeszcze przyjdzie czas.
...
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze