Najpierw przyjechały do Łodzi, ale tam nie było dla nich miejsca. Za nic nie chciały się rozdzielać. Mieszkania dla 12 osób nie znajduje się od ręki. Znalazł się dom, naprawdę duży. W Michałopolu w gminie Gidle
Z Larysą z Kołomyi rozmawiam w piątek, osiem dni po wybuchu wojny. Wpatruje się w podłogę, założyła ręce i trzyma je tak przez kilkadziesiąt minut. Jakby chciała się objąć, na chwilę odciąć od świata, który stanął na głowie.
- Kto w XXI wieku spodziewał się, że wybuchnie wojna?
***
Punkt recepcyjny miasto urządziło w hali sportowej przy Szóstce. Łóżka polowe, magazyn darów, sznurek mieszkańców z pakunkami. Pracownicy urzędu miasta i wolontariusze sortują ubrania. Te dla dzieci, te dla dorosłych. Chętnych nie brakuje, zapisują się na kolejne dyżury. Punkt czynny jest całą dobę.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 95% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze