Kiedy przed majówką posłanka Razem Paulina Matysiak napisała na Twitterze, że "to okres, kiedy piwo kupisz taniej niż chleb. Idealny czas na promocje typu „kup 12 piw, 12 dostaniesz gratis”. Czas skończyć z prawem, które pozwala sprzedawcom na takie oferty!", wywiązała się wielka dyskusja. A my wchodzimy do jednego ze sklepów alkoholowych w mieście i pytamy: słyszeliście?
Pada odpowiedź: - Nie, nie słyszeliśmy. Co to za posłanka? - proszą sprzedający tam mężczyzna i kobieta, żeby im opowiedzieć co to za posłanka i skąd tak durny pomysł, bo nie przebierają w słowach.
- Naprawdę? Promocji na piwo by zakazała? No to się popisała - pękają ze śmiechu. A po chwili dodają: - Swoją drogą, to jak jest w tych wszystkich Lidlach czy Biedronkach są te słynne piwne promocje, to koszyki są tych zgrzewek pełne, bo Polak takiej okazji nie przepuści. A radomszczanie to też Polacy i liczyć potrafią.
Ich zdaniem wszelkie tego typu pomysły z zakazem sprzedaży w nocy, czy też zakazem promocji kiedy zbliża się kilka wolnych dni, na pewno w walce z alkoholizmem nie pomagają. I w ogóle nie mają sensu.
- Najlepszym przykładem są te słynne małpki - pokazują na niewielkie buteleczki na półce. - Cena skoczyła i to wyraźnie. Miało to spowodować, że spadnie ich sprzedaż. Bo nie będzie się opłacać. Lepiej wychodzi kupić pół litra, chociaż teraz kosztuje już 25 zł, a kiedyś najtańsze kosztowało 16. I co? I wielkie nic, bo u nas tych małpek to nawet jeszcze więcej sprzedajemy.
I wyjaśniają, że nie o cenę chodzi, a o wygodę. - Bo to można przed pracą kupić, drugą schować do kieszeni i w drodze do domu wypić. To kilka łyków tylko. Mamy takich klientów, którzy wypijają całą, zanim zdążymy paragon wydrukować. I nawet się nie skrzywią. Mamy takiego stałego klienta, który z żoną i dzieckiem na spacer wychodzi. On tu wchodzi po coś słodkiego i wypija małpkę od razu, żeby żona nie widziała. Tak to działa
O pieniądze też chyba nie chodzi. - Niby wszystko coraz droższe, a jednak ludzie na alkohol ciągle mają. I nie powinniśmy narzekać, bo z tego żyjemy. Ludzie nakupują tych piw w promocji, a wieczorem i tak do nas po kolejne przychodzą. Był u nas kiedyś taki lekko wstawiony klient, to 3 tys. zł zostawił, bo tylko pokazywał palcem co jeszcze policzyć. Zapłacił i odszedł szczęśliwy - dodają nasi rozmówcy.
I jeszcze raz pytają o nazwisko posłanki, a potem pukają się w czoło i mówią: - Jak ktoś chce się napić, to się napije. I nic go nie powstrzyma.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze