Od piątku 16 do niedzieli 18 sierpnia w hali sportowej mieszczącej się przy PSP im. Kazimierza Wielkiego w Przedborzu odbywały się rekolekcje charyzmatyczne z ojcem Johnem Bashoborą.

W sumie pochodzący z Ugandy ksiądz katolicki, doktor teologii duchowości, od wielu lat posługujący modlitwą o uzdrowienie, przeprowadził siedem konferencji. Każdego dnia celebrowana była msza święta, a pierwsze dwa dni kończyła adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa o uzdrowienie.

Szczególnie spektakularna była ta druga, gdy o. Bashobora najpierw obdarzył mocą polskiego zakonnika i kapłana, a później wspólnie uzdrawiali wiernych. Po dotknięciu głowy i krótkiej modlitwie zakończonej słowem amen z ponad sześciuset osób, zdecydowana większość na chwilę, bądź kilkanaście sekund, traciła świadomość i mdlejąc upadała na podłogę, a jedna ze starszych osób jeżdżąca na wózku inwalidzkim, która miała wykręcone nogi, wstała o własnych siłach. Nawet najwięksi sceptycy, którzy nie wierzyli w moc o. Bashobory, zmieniali wtedy zdanie.
Ugandyjski kapłan po raz pierwszy odwiedził nasz powiat, a konkretnie Przedbórz. Wielką rolę w sprowadzeniu o. Bashobory na ziemię radomszczańska odegrali stale z nim współpracująca siostra Tomasza, proboszcz tutejszej parafii ks. kan. Henryk Dziadczyk oraz Wspólnota Jana Pawła II na czele z Rafałem Cyganem.
Ostatniego dnia ugandyjski kapłan katolicki obiecał przyjechać do Przedborza na kolejne rekolekcje.
Chcieliśmy porozmawiać z uzdrowicielem, niestety, charyzmatyczny kapłan tylko w wyjątkowych wypadkach udziela wywiadów.

W internecie można przeczytać, że John Baptist Rubara Bashobora urodził się w katolickiej rodzinie w Bushenyi w Ugandzie 5 grudnia 1946, czyli ma 72 lata, a faktycznie wygląda na 55-60 lat. Jako dziecko został osierocony przez ojca, którego otruła ciotka. Matka została wypędzona. Do osiągnięcia pełnoletniości wychowywała go rodzina wuja. O tym, że nie są oni jego prawdziwymi rodzicami, Bashobora dowiedział się dopiero w dniu święceń kapłańskich, mając 26 lat. Ciotka wyznała też, że chciała go otruć, podając mu jako dziecku zatrutą owsiankę, ale naczynie rozpadło się w czasie modlitwy przed posiłkiem, którą odmawiał chłopiec.
Mając 10 lat, wstąpił do niższego seminarium duchownego; początkowo nie odczuwał jednak, jak sam wielokrotnie wyznawał, powołania kapłańskiego. Będąc synem poligamisty, nie mógł wziąć udziału w przygotowaniach do kapłaństwa, ponieważ synowie poligamistów nie mogli przyjmować święceń. Po ukończeniu niższego seminarium, w którym zetknął się z dwoma księżmi charyzmatykami z Kanady, postanowił wstąpić do Zgromadzenia Świętego Krzyża. W tym celu wyjechał do Indii. Nie złożył jednak ślubów zakonnych i powrócił do Ugandy. Jako kleryk diecezjalny przyjął święcenia kapłańskie w 1972. Przełożeni wysłali go na studia do Rzymu. Doktoryzował się na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim z teologii duchowości, pisząc pracę na temat rozeznawania duchów w życiu ugandyjskich chrześcijan (ang. The discernment of spirits in the life of Ugandan christians). Przebywając w Rzymie, związał się z katolickim Ruchem Odnowy Charyzmatycznej. Po powrocie do rodzimej diecezji założył dwie szkoły podstawowe, dwie szkoły średnie oraz dwa sierocińce, w których opieką objęto 5 tys. sierot. Obecnie jest diecezjalnym koordynatorem Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej w archidiecezji Mbarara oraz członkiem Narodowego Stowarzyszenia Modlitwy Wstawienniczej.
Bashobora jest znanym w świecie rekolekcjonistą prowadzącym charyzmatyczne spotkania modlitewne. Do Polski przybył pierwszy raz w 2007 r. W czerwcu 2012 r. Bashobora wraz z osobami towarzyszącymi przeżył szczęśliwie wypadek w Zembrzycach na trasie z Suchej Beskidzkiej do Wadowic.
Bashobora odwiedza Polskę co roku (od 2007), prowadząc rekolekcje i spotkania w wielu miastach i miejscowościach. Jednymi z największych rekolekcji organizowanych przez Bashoborę było spotkanie na Stadionie Narodowym w Warszawie 6 lipca 2013 r., w którym uczestniczyło blisko 60 tysięcy osób.
Ksiądz Bashobora jest również jednym z bohaterów filmu dokumentalnego Macieja Bodasińskiego i Lecha Dokowicza Duch z 2008 r. (Tekst i fot. EK)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze