Reklama

[PROTEST NA ŻYWO] Nauczyciele wrócili do pracy, ale będą pracować tylko pensum

Dzisiaj nauczyciele wrócili do pracy, ale to nie znaczy, że zakończyli protest. Zarząd główny ZNP zaproponował, żeby protestowali po włosku. Będą pracować dokładnie tyle ile wynika z ich pensum. - Żeby pokazać, że nauczyciel pracuje zdecydowanie więcej niż to mityczne 18 godzin - mówi Adam Młynarski, szef ZNP w Radomsku

 

- To tylko propozycja, każdy z nauczycieli będzie decydował sam - mówi szef radomszczańskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. W tej chwili rozpoczyna się majówka, uczniowie wrócą do szkół po niedzieli. I wtedy wszyscy przekonają się, czy propozycja zarządu głównego wejdzie w nauczycielskie życie.

Reklama

Z naszych rozmów z nauczycielami już po zawieszeniu strajku wynika, że i bez dzisiejszego wpisu na Twiterze ZNP, nauczyciele pracowaliby inaczej niż do tej pory. - Najgorsze jest to, że już wcześniej nauczyciele nie mili szacunku, ale po tym, jak rząd pokazał, że zrobi każdą zmianę w prawie, na kolanie i na szybko, żeby pokazać nam, że nasz strajk nie ma sensu, to teraz ludzie będą do nas nastawiani jeszcze gorzej. Będziemy wrogami publicznymi numer jeden - słyszymy od jednego z nauczycieli w szkole średniej w Radomsku.

- Uczniowie mogą zapomnieć o wycieczkach czy dodatkowych zajęciach ponad to co konieczne. Po co się starać? Żeby usłyszeć, że wozimy się za pieniądze rodziców? Albo, jak można przeczytać w internecie, że chodzimy na studniówki czy na bale na zakończenie szkoły i żremy za darmo? - swojego zniechęcenia nie ukrywa nauczycielka w jednej z radomszczańskich podstawówek. - Bo tego, że człowiek 24 godziny na dobę na takiej wycieczce jest za uczniów odpowiedzialny, a pomysły na jakie wpada młodzież bywają nieprawdopodobne, to już nikt zobaczyć nie chce. Rozmawiam z koleżankami i widzę wyraźnie, że z ludzi zeszło powietrze. Nie mają motywacji. Czują się jak śmieci - dodaje.

Reklama

Protest włoski oznacza, że nauczyciele będą pracować dokładnie tyle ile wynika z ich pensum. Nie będą robić niczego ponad to. Nie będą zabierać pracy do domu, korzystać ze swoich drukarek, kartridży, papieru. Po wszystko pójdą do swoich dyrektorów. - A wtedy pewnie usłyszą, że dyrektor nie ma, ani nie ma na to pieniędzy, bo przecież nie ma. Taka jest subwencja. A nauczyciele potrafili dokładać po kilkaset złotych - mówi Adam Młynarski. - Teraz to się pewnie zmieni.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości