Reklama

Policja już wie, kto siedział obok kierowcy, który wjechał w kapliczkę. Na razie nie zastała go w domu

Policjanci wciąż szukają mężczyzny, który w niedzielę 4 lutego wsiadł do peugeota 307, którym kierował pijany 25-latek.

Tego dnia około godziny 14 mieszkańcy ulicy Piłsudskiego i Staffa usłyszeli huk, kiedy rozpędzony samochód najpierw uderzył w kapliczkę, a potem przewrócił się na dach.

Pasażer postanowił nie czekać ani na karetkę pogotowia, ani na policyjny radiowóz. Zniknął w jednej z bocznych uliczek.

Kierowcy z peugeota pomogli wyjść świadkowie. Od razu widać było, że jest nietrzeźwy. On także nie miał ochoty spotykać się z policjantami, ale został zatrzymany i oddany funkcjonariuszom, którzy przyjechali na miejsce.

Reklama

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 82% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości