Jeśli tylko mogę, chodzę na sesje Rady Miejskiej. Przeważnie nie mogę, więc moje obecności są sporadyczne. To samo odnosi się do prawie wszystkich mieszkańców Radomska. Część się lokalną polityką nie interesuje, reszta nie ma czasu
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Połowicznie sprawę rozwiązują transmisje na żywo, jednak będąc w pracy trudno je oglądać, czy choćby słuchać. Z tego, co się na sesjach dzieje, bardzo mało przebija się do opinii publicznej. Szkoda, bo wnioski choćby z takiej sesji absolutoryjnej, są bardzo ciekawe. Ostatnio odbyła się dyskusja nad raportem o stanie miasta. W takim starostwie na przykład radni w ogóle nie widzieli potrzeby dyskutowania o stanie powiatu. Jest tak dobrze, czy tak źle, że szkoda strzępić język?
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze