Mówi się, że zegarek powinien naprawić ten, kto go popsuł. Nie wiem, jak to jest faktycznie z zegarkami, ale na pewno ta reguła nie sprawdzi się w odniesieniu do samorządu. Jeden z filarów nowej, odrodzonej po 1989 r. Polski uległ zupełnej korozji. Bez przesady można powiedzieć, że nie działa w nim prawie nic. Nic z tego, co miało być jego istotą
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
W reformie chodziło o oddanie jak największej decyzyjności ludziom na poziomie lokalnym - gminnym, potem powiatom i sejmikom wojewódzkim, które pojawiły się po kolejnej reformie. W teorii wszystko jest w porządku. Poziom wojewódzki to właściwie wielka polityka, nie ma tam lokalnych ugrupowań, tam ścierają się główne partie polityczne. Tam też jest największa rotacja, rzadko zdarza się, że od lat rządzą te same osoby (tak jest na Mazowszu).
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze