Wojny zacząłem się obawiać, gdy w muzeum zaczęliśmy sprawdzać procedury ewakuacyjne, opracowywać nowe, by w razie czego przeprowadzić ewakuację najcenniejszych zbiorów. Wtedy uzmysłowiłem sobie, że nasze państwo jest do wojny zupełnie nieprzygotowane. Tylko na marginalnym społecznie odcinku muzealnictwa wyszło kilka przysłowiowych kwiatków.
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Zanim dojdziemy do konkretnych działań, najpierw trzeba się zająć teorią, przepisami. A te mają niekiedy po kilkadziesiąt lat i zupełnie nie przystają to dzisiejszych czasów. I tak na przykład nasze muzeum w razie wojny musi na swoim dachu rozłożyć oznaczenia, że to jest zabytek. Czyli musimy mieć gotowe jakieś wielkie płachty z odpowiednim nadrukiem, by pilot samolotu wiedział, że tu bomby zrzucić nie powinien. Jak to się sprawdzało w przeszłości, to szkoda gadać, ale mniejsza o to. Załóżmy, że jednak pilot posza......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze