W pierwszym tygodniu września czytelnicy informowali nas, że w aptekach nie ma szczepionek na grypę. Sprawdziliśmy to. Okazało się, że apteki dysponowały niewielką ilością preparatów, które sprzedały się praktycznie na pniu. Później farmaceuci i pacjenci cierpliwie czekali na dostawę.

(Pixibay)
Apteki swoje zamówienia na szczepionki złożyły z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Wówczas nikt jeszcze nie wiedział, że epidemia koronawirusa będzie się rozwijać i zaatakuje ponownie na jesień. Tak się stało i w tej sytuacji covid nałożył się na sezon grypowy.
Osoby z grupy podwyższonego ryzyka na zachorowania powinny bezwzględnie się zaszczepić na grypę, aby uniknąć ciężkiego przebiegu i powikłań w infekcji. W tej grupie osób są seniorzy, osoby przewlekle chore, dzieci i osoby z obniżoną odpornoscią.
Tymczasem mając receptę na szczepionkę w dłoni udajemy się w obchód po aptekach. Chcemy wykupić preparat. Słyszymy, że kiedyś, jeszcze na początku września apteki dysponowały pojedyńczymi sztukami. W połowie września miała być kolejna dostawa. Ale nie było. Padały zapewnienia, że szczepionki pojawią się pod koniec miesiąca. Żadna z aptek ich nie otrzymała. Klienci byli zapisywani na listy kolejkowe.
Miasto objęło programem zdrowotnym szczepień radomszczańskich seniorów. Szczepienia miała wykonywać na zlecenie urzędu przychodnia Pro Familia. Na to zadanie miasto przeznaczyło ponad 20 tys. zł. Tylko co z tego, skoro szczepionek na rynku nie ma; nie jest możliwe przeprowadzenie szczepień zgodnie z planem.
Obecnie faramceuci zostali poinformowani, że w połowie października preparaty dotrą do aptek. Jednak po kilku wcześniejszych obietnicach nikt nie jest tego pewny. Ani tego jak duże będą dostawy. Dlatego listy kolejkowe zostały zamknięte.
- Terminy kolejnych dostaw są regularnie przesuwane. Teraz mamy informację, że będą w połowie października. Nawet hurtownie, czyli dystrybutorzy nie wiedzą, kiedy otrzymają dostawę. Miała być piątego października, ale nie przyjechała. Dwa razy dziennie dzwonimy do nich pytając, czy szczepionki dotarły. Do nas z kolei pacjenci dzwonią, pytają: kiedy? Ale my nie wiemy. Mamy listę kolejkową, ale już od dłuższego czasu nie zapisujemy pacjentów, bo zdajemy sobie sprawę, że nie dostaniemy takiej liczby szczepionek, żeby zaspokoić oczekiwania wszystkich klientów - mówi Magdalena Spólnicka, właścicielka Apteki Piastowska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze