- To mają być ładnie przycięte drzewa? - pyta mieszkaniec ul. Nowej. I dodaje, że rozmawiał o tym z siąsiadami. - Wszyscy jesteśmy "zachwyceni" taką dbałością o miejską zieleń - nie kryje irytacji

Rzeczywiście, sporo drzew przy ul. Nowej wygląda, jakby zajął sie nimi szalony Ninja i jednym cięciem udowodnił, że jego katana jest tak ostra, że bardziej już nie może być. Za te prace odpowiedzialne jest nie miasto, choć Nowa to miejska ulica, ale właściciel linii energetycznych.
- Cięcia techniczne drzew rosnących pod liniami energetycznymi prowadzi firma na zlecenie Zakładu Energetycznego. Usunięciu podlegają konary i gałęzie wymuszone kolizją z liniami energetycznymi - mówi nam Marzanna Proszowska, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Gospodarki Odpadami.
- Standard. Po najmniejszej linii oporu niestety... - komentuje dendrolog Ernest Rudnicki. - Korony tych drzew nie mają po tych cięciach możliwości w normalny sposób się rozwijać. Wiadomym jest, że drzewa pod liniami muszą być redukowane, ale można byłoby zadbać przy tym chociażby o estetykę i dokonywać tych zabiegów równomiernie na całej szerokości korony. To jednak zwiększyłoby koszty i ilość gałęzi do uprzątnięcia. Tak więc, niestety sztuka cięcia schodzi na dalszy plan.
Okazuje się, że kilkoma drzewami przy Nowej zajął się jednak urząd miasta. - Cięcia pielęgnacyjne drzew w pasach drogowych ulic miejskich prowadzone są na zlecenie urzędu przez wykwalifikowaną firmę ZIGGER. Sp. z o.o. wyłonioną w drodze przetargu - wyjaśnia naczelnik Proszowska. - Koszt przeprowadzenia pielęgnacji 5 sztuk drzew przy ul. Nowej wyniósł 1620 zł. Prace w obrębie korony drzew miały na celu usunięcie gałęzi obumarłych i utrzymanie uformowanego kształtu i statyki drzew. Zabiegi zostały przeprowadzone w sposób nie szkodzący drzewom - zapewnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze