Jeśli masz ogród, to pewnie masz też trochę miejsca na kompostownik. Jeśli masz podwórko, też pewnie gdzieś taki kącik wygospodarujesz. - I bardzo dobrze, bo ładowanie trawy i gałęzi czy gnijących owoców i warzyw w foliowe worku odbierane przez PGK to absurd - mówi pani Barbara. Od lat przekonuje swoich klientów do tego, żeby kompostowali, bo to same korzyści. Przyznaje, że idzie jej jak po grudzie. - Nawet jeśli się zgodzą, to kilka tygodni znów widać pełne worki. A najlepsze jest to, że płacą miastu za to, żeby firma to odebrała. Firma odbiera i przetwarza. A potem sprzedaje mieszkańcom produkt, który mogli za darmo i bez pracy wytworzyć sami. Gdzie tu sens? - pyta.
Jeśli kompostownik zbijesz z desek, będzie cię to kosztować kilkadziesiąt złotych. Jeśli kupisz gotowy, ładniejszy, plastikowy w markecie budowlanym, wydasz co najmniej ok. 100 zł. Jeśli masz czteroosobową rodzinę taka inwestycja zwróci ci się za... 25 miesięcy. Dokładnie za dwa lata i jeden miesiąc. Bo taką ulgę dla mieszkańców przygotowało miasto. Za śmieci zapłacisz miesięcznie nie 16 a 15 zł. Za całą rodzinę 4 zł. Jeśli rodzina jest mniejsza czas zwrotu inwestycji jeszcze się wydłuża.

No i jest jeszcze jedno ale…
„Ulga przyznawana jest na podstawie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, na której podstawie Rada Miasta może zwolnić w części z opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi właścicieli nieruchomości zabudowanymi budynkami mieszkalnymi jednorodzinnymi kompostujących bioodpady w kompostowniku przydomowym. Złożenie nowej deklaracji jest w pełni dobrowolne” - do tej pory brzmi dobrze i nagle - „Osoby chcące kompostować bioodpady nie będą mogły oddawać brązowych i szarych worków - bioodpady i odpady zielone będą musiały być kompostowane na posesji mieszkańca. W przypadku kontroli i stwierdzeniu braku kompostownika lub nieprawidłowości w składowaniu, ulga zostanie zniesiona na 6 miesięcy.” - taka niespodzianka. To co się nie zmieści w kompostowniku będzie musiało leżeć obok. Albo kupisz większy. I znów inwestycja i czas… To nie są wielkie pieniądze, ale pytanie - komu będzie się chciało?
- Nie wydaje mi się, żeby komuś chciało się iść do urzędu i wypełniać kolejną deklarację. Za jedną złotówkę? - pani Barbara nie ma wątpliwości. - Kierunek jest najbardziej słuszny, bo powinniśmy kompostować jak najwięcej zamiast pakować to w worki. Jednak taką ulgą nikogo się nie przekona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze