Wszelka władza lubi obywateli. Ale tylko przed wyborami, czyli wtedy, kiedy zależy jej na tym aby ją swoimi krzyżykami szary lud wywindował na piedestały. Potem już obywatel nie jest potrzebny i najlepiej żeby się nie wtrącał w to jak władza rządzi. Bo władza przecież wie lepiej.

Trochę ta powyższa teza koliduje z ideą samorządności czy nawet demokracji. Nie może być zatem realizowana w sposób otwarty. Dlatego władza stwarza pozory obywatelskiego współrządzenia ale robi wiele aby realnie obywatel wcale nie współrządził, tudzież w stopniu minimalnym. Jak? Wymyślając skomplikowane przepisy, utrudniając procedury, pozostawiając mylne niedomówienia albo wręcz rzucając kłody pod nogi.
W Radomsku trwa właśnie proces składania wniosków do budżetu obywatelskiego. Kilka, o których wiem, jest naprawdę ciekawych. Ot choćby pomysł, by do kilku szkół wprowadzić szafki na książki. Żeby dzieci nie dźwigały plecaków po 15 kilo. Fajna idea. Albo, bliski mi, pomysł na ustawienie w klasach zerowych odświeżaczy powietrza. Czy w Radomsku oddychamy wie każdy. Zatem chodzi o to by najbardziej narażone na początki astmy oskrzelowej maluchy, choć przez kilka godzin dziennie, oddychały powietrzem a nie smogiem.
Nie wiem jak to jest w przypadku szafek ale w przypadku odświeżaczy władza bardzo się stara aby projekt „utrącić” już na etapie składania wniosku. Jak ? Procedurami. Otóż pomysłodawca został poinformowany, że do wniosku musi załączyć zgody 19-stu dyrektorów szkół i przedszkoli na postawienie u nich takich urządzeń. I ma to zrobić w trzy dni... W dodatku teraz, w wakacje… Naprawdę, to nie jest żart. Nie we wrześniu, nie przed głosowaniami, nie po ocenie formalnej, ale teraz, już zaraz. Wszyscy mają oczywiście świadomość, ze zebranie podpisów od korzystających z urlopów w trzy dniu jest niewykonalne. Tak właśnie w Radomsku traktowana jest inicjatywa obywatelska. Z buta i pod górkę...
A pamiętacie Państwo ankietę na temat powrotu Straży Miejskiej? Wynik był jednoznaczny, nie dyskutuje, ale sama ankieta pozostawia wiele do życzenia. W treści nie padło bowiem ani pół słowa o celu i zakresie działań. A inicjatorowi nie chodziło o powrót patroli ganiających staruszki z pietruszką, tylko o służbę, która zajmie się sprawami czystości, porządku, ekologii, kontroli tego czym i jak radomszczanie palą w piecach. Kto wie jaki byłby wynik ankiety, gdyby głosujący wiedzieli o tym zamyśle. A tak – pomysł przepadł i nie trzeba szukać sposobu na to, by taką proekologiczną służbę w mieście tworzyć.
Zresztą władza centralna od tej samorządowej nie różni się w tym obszarze niczym. Przykład? Raporty o stanie miast. To nowy wymóg narzucony znowelizowaną ustawą. Samorządy muszą taki raport przygotować a potem poddać pod dyskusję. Teoretycznie z udziałem obywateli. Teoretycznie, bo żeby obywatel X mógł wziąć udział w debacie o jego mieście, musi go poprzeć przynajmniej 50 współobywateli. I liczba ta jest taka sama dla Radomska, Częstochowy, Warszawy. Na wioskach jest wymóg 20. A więc niby obywatel może dyskutować ale władza zadbała o to, żeby mu za łatwo nie było…
I tak to właśnie jest. I szybko się nie zmieni. Bo władza nie lubi, żeby się jej wtrącać w rządzenie, żeby inspirować, zmuszać do szukanie rozwiązań trudnych tematów, żeby wychodzić poza schematy. I nie będzie jej tu obywatel nic narzucał. Nie od tego jest. On jest od stawiania krzyżyków, raz na kilka lat.
Tekst opublikowany na facebookowym profilu Daniela Łuszczyna
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze