Reklama

[Łuszczyn gościnnie] Mam propozycję: opodatkujmy rynek korepetycji

Mój pomysł jest taki, żeby nauczyciele sami sfinansowali swoja podwyżkę… Niemożliwe? Jako to? Oszalał? Nie, nic z tych rzeczy.

Pewnie się nie dogadają. Nauczyciele z rządem. Pewnie strajk jednak nastąpi. Wynik referendum nie pozostawia wątpliwości. Nie wiadomo tylko jeszcze jaką dokładnie będzie miał formę.Nie chcę odnosić się do postulatów. Zasadniczo wydają mi się słuszne. Chcę się skupić na pieniądzach na podwyżki… a właściwie ich braku. Tak przynajmniej mówi rząd. A jednocześnie wprowadza niezwykle kosztowną przedwyborczą „piątkę Kaczyńskiego”. Nic dziwnego, że nauczyciele się wkurzają. Ale nie o to mi chodzi. Idzie o to, że rząd jednak ma pieniądze na podwyżki dla nauczycieli, a przynajmniej narzędzia, żeby je szybko mieć.

Reklama

Mój pomysł bowiem jest taki, żeby nauczyciele sami sfinansowali swoja podwyżkę… Niemożliwe? Jako to? Oszalał? Nie, nic z tych rzeczy. Nie oszalałem i jest to możliwe. Wystarczy bowiem opodatkować skutecznie rynek korepetycji. Owszem, takie przepisy już istnieją i paragon za dodatkową naukę zdarza się i nie jest czymś dziwnym. Ale chodzi mi o to by egzekwować podatek od wszystkich godzin płatnego douczania. Wszystkich a nie niektórych. W ten sposób matematycy, fizycy, chemicy, biolodzy, nauczyciele języków obcych, itd. sfinansują podwyżkę swoją oraz tych, którzy korepetycji nie prowadzą: wuefistów, plastyków, nauczycieli ZPT, EDB, WOS… i innych. Proste? No, nie do końca.

Reklama

Ten pomysł może się udać tylko pod jednym warunkiem. Chodzi mianowicie o skuteczne egzekwowanie. I absolutnie nie mam tu na myśli kontroli skarbowych albo jakiejś nowej armii - służby urzędniczej. Już są lepsi, pewniejsi i skuteczniejsi egzekutorzy. Kto to taki? Rodzice!

Drogi Rządzie, panie Premierze, Ministrowie, Posłowie… pozwólcie rodzicom odliczyć od dochodu pieniądze wydane na korepetycje dzieciaków, a już oni skutecznie zadbają o to by dostać paragon, fakturę bądź choćby rachunek do umowy zlecenia. Wyegzekwują na papierze każdy wydany grosz. Bo im się to opłaci. Pozwólcie rodzicom odliczyć od dochodu choćby połowę zainwestowanych pieniędzy, albo nawet ustalcie górną kwotę odpisów podatkowych w przeliczeniu na jedna pociechę. Zobaczycie, jak szybko popłynie do Was strumyk złotówek. Wiele na wpływach z PIT nie stracicie. A choćby nawet to przecież inwestowanie w dzieci jest... łożeniem na przyszłość naszego kraju :) A to przecież priorytet wszystkich programów wyborczych.
No i będziecie sobie mogli do dłuuuugiej listy sukcesów dopisać... walkę z szarą strefą.

Reklama

A gdyby tak te przepisy rozszerzyć o możliwość odliczenia od podatków kosztów ponoszonych na prywatne wizyty lekarskie, badania, zabiegi rehabilitacyjne to i na problemy płacowe w służbie zdrowia (pielęgniarki, technicy, ratownicy) znalazłaby się kasa od lekarzy. A gdyby tak...

Oj chyba za bardzo się rozmarzyłem…

Daniel Łuszczyn, szef telewizji NTL. Tekst pochodzi z jego profilu facebookowego

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości