- Czemu właściwie służy ta kwarantanna? - to pytanie pada z ust mojej żony w drugim dniu, po południu. Od jakiegoś czasu jest jakaś podenerwowana, trochę wcześniej chodziła po mieszkaniu i fotografowała. Nie, nie mnie. Szczegóły wystroju, że tak powiem. Pewnie ma już pomysły na zmiany. A może po prostu zaczyna ją to wszystko męczyć?
- Jesteśmy zdrowi, a musimy tu siedzieć. W tym czasie ktoś, kto się gdzieś zakaził, właśnie odwiedza przychodnię, potem idzie do Biedronki na zakupy i do Lidla, bo w Biedrze akurat nie ma tego, czego potrzebuje. Po drodze wejdzie do piekarni i jeszcze zatrzyma się przy pani, która sprzedaje swojskie jajk......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 81% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze