W środę 3 grudnia wieczorem na korytarzu na pierwszym piętrze Miejskiego Domu Kultury można było zobaczyć wiadra i szmaty.
Stały na parapecie okna, żeby zbierać wodę płynącą z sufitu. Około godziny 19 już nie kapała, ale skutki widać było w postaci brązowych bąbli farby, która odeszła od kartonowo-gipsowej płyty.
Można się było domyślać, że to efekt jakiejś usterki, np. przeciekającego dachu. Niedawno wyremontowana została sala widowiskowa. Zamiast tego remontu miał być remont piwnic, w których miały się znaleźć nowe sale, placówka od dawna ma problem z miejscem, którego brakuje.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 72% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze