Pracownicy wydziału komunikacji w Starostwie Powiatowym od kilku tygodni mają pełne ręce roboty, a korytarz pełen petentów, którzy chcą zdążyć przed 1 stycznia. Bo kto chciałby płacić karę. A nowe przepisy takie przewidują. Nawet 1000 zł.

Jeśli do starostwa wybierzecie się rano, czyli gdzieś koło godz. 8, tłum ludzi z plikiem druków i dokumentów zobaczycie zaraz po wejściu. Z powodu liczby chętnych wnioski przyjmowane są na parterze, a potem w pudłach wnoszone na I piętro.
A na I piętrze praktycznie do 15.30, czyli do zamknięcia urzędu, ciasno i trudno przejść. Korytarz wąski, a na korytarzu co najmniej kilkadziesiąt osób. Podenerwowanych, bo muszą czekać. Wymieniających uwagi, czasem bardzo niecenzuralne.
Za drzwiami urzędnicy, którzy mówią, że teraz to już się o siebie nasłuchają…
O co chodzi? O przepisy, które zaczną obowiązywać po Nowym Roku. W kilku przypadkach za niedopełnienie obowiązku przewidziano karę od 200 do nawet 1000 zł. Choć jak mówi nam naczelnik wydziału komunikacji Henryk Zieliński, prawnicy nie są co do tego zgodni, każdy interpretuje nowe przepisy inaczej. Skoro jednak karę mogą nałożyć, to lepiej już poświęcić te kilka godzin i mieć to z głowy. - I stąd to oblężenie - podsumowuje naczelnik i na pytanie, czy taką ilość spraw da się załatwić do końca roku, nie odpowiada. Prędzej w styczniu, można wyczytać z jego miny.
- Bo to jest tak, że się wszyscy wystraszyli, bo mają jakąś tam przyczepę w stodole, co to jej nigdy nie rejestrowali, a przecież kupili, to teraz się obudzili i wypełniają wnioski - słyszymy w jednym z pokoi. I jeszcze liczbę, że dziennie składanych jest ok. 140, 150 wniosków. To trzeba rozdzielić na pracowników, a i tak dnia nie wystarczy, żeby wszystko trafiło do systemu.
Ten system to Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców. Dzięki CEPiK-owi nie musimy już wozić ze sobą dowodu rejestracyjnego, bo w razie kontroli policjant sprawdzi w systemie dokument i będzie od razu wiedział, czy auto ma ważny przegląd i OC. Po kilku latach błędów CEPiK 2.0 działa tak, jak zakładano.
Dzisiaj w kolejkach w wydziale dużą, jeśli nie większą część, stanowią właściciele komisów samochodowych. Nowe przepisy mówią, że auto sprowadzone z zagranicy powinno zostać zarejestrowane w Polsce w ciągu 30 dni. - To wiąże się jeszcze z opłaceniem OC - dodaje naczelnik Zieliński. Oznacza to, że jeśli auto nie zostanie sprzedane w ciągu 30 dni, powinno mieć polski dowód rejestracyjny i widnieć w systemie. A komisów w Radomsku i powiecie nie brakuje. To przypadek pierwszy.
Przypadek drugi dotyczy tzw. przerejestrowania pojazdu, choć prawnie taki termin nie istnieje. I, według prawników, nigdy nie było takiego obowiązku, czyli mogliśmy kupić samochód i jeździć na poprzednich „blachach” ile chcieliśmy. Za to kary nie było i nie ma.
Za już za obowiązek powiadomienia o nabyciu lub zbyciu pojazdu kara jest. To znaczy, że powinniśmy w wydziale komunikacji wypełnić stosowny wniosek i poinformować, że kupiliśmy lub sprzedaliśmy samochód, co nie wiąże się z wydaniem nowego dowodu rejestracyjnego. A skoro już informujemy, to można i nowe papiery wyrobić, choć to będzie kosztowało.
To wszystko powoduje, że jeszcze przez jakiś czas bez czekania w wydziale komunikacji niczego się nie załatwi. Trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze