Kilka minut po 12 wychodzą pierwsi uczniowie. Na ich twarzach widać radość i ulgę. Są zadowoleni, że część humanistyczna już za nimi, chociaż wszyscy zgodnie mówią, że najbardziej boją jutra, czyli części matematyczno-przyrodniczej. A w piątek test z języka obcego. Młodzież najczęściej wybiera angielski.

Na początku egzaminu była część oficjalna, rozdanie arkuszy, przypomnienie zasad, czyli tego czego robić nie wolno, a co może skończyć się przedwczesnym wyjściem z sali i powtórką w czerwcu. Potem godzinny test z historii. Krótka przerwa i półtoragodzinny sprawdzian z języka polskiego. Pytamy uczniów Szkoły Podstawowej nr 4 jakie są ich odczucia po pierwszym dniu egzaminów. Oto co można było dzisiaj usłyszeć na szkolnym korytarzu:
- Pytań zamkniętych było 20 i sprawdzały umiejętność czytania ze zrozumieniem. Wydały się być proste, ale ciężko trafić w klucz.
- Test był łatwy, nauczyciele nas bardziej przed nim straszyli. Więcej strachu było o to, czy egzamin w ogóle się odbędzie. Nikt z nas nie chciał pisać w późniejszym terminie.
- Robiliśmy wcześniej testy i było to, czego mogliśmy się spodziewać - opowiada inny uczeń
- Najgorsza była rozprawka, w której trzeba było przekonać, czy warto bronić swoich racji w życiu, i przytoczyć odpowiednie przykłady z lektur. Ja posłużyłam się "Kamieniami na szaniec" i "Balladyną". Nie wiem czy dobrze mi poszło, ale trzeba być dobrej myśli.
- Z polskim nie było tak źle jak z historią i WOS-em. Było dużo dat, mapek. A nawet pytanie o PIT.
- Dla mnie egzamin był trudny, mam nadzieję że jutro pójdzie mi lepiej.
Ilu uczniów, tyle opinii. Pewne jest jedno. Na wyniki swoich prac gimnazjaliści z ostatniego, historycznego rocznika (gimnazja znikają z oświatowej mapy od września) muszą poczekać do czerwca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze