- Co prawda na podsumowanie mistrzostw za wcześnie, bo przecież jeszcze nawet nie przekroczyły połowy, ale chciałem coś napisać o starcie w crossie na 8 km – informuje nas mieszkaniec Strzałkowa, członek Kolarsko-Biegowego Klubu Sportowego Radomsko. - Zacznę od tego, że Toruń ogólnie nie jest dla mnie szczęśliwy, przez 18 lat zabrał mi kilka tytułów Mistrza Polski, w zeszłym roku tytuł vice Mistrza Świata w chodzie i kilka innych medali.
Dodaje, że sukces na Mistrzostwach Europy w jakiejś małej części zrekompensował mu wcześniejsze niepowodzenia.
- Sukces ten rodził się w bólach. W listopadzie złapałem covid, miesiąc bez treningu, straty w czasie na 5 km 4 minuty - wylicza. - Do mistrzostw 3 miesiące i walka z czasem, ale forma powoli szła w górę, co pokazywały kolejne starty. I zdążyłem na czas.
Pan Piotr podkreśla, że nie było łatwo.
- Najpierw trzeba było złapać się do pierwszej trójki, bo trzech z najlepszymi czasami automatycznie łapie się do zespołu danego kraju, a następnie wygrać z innymi reprezentacjami. Na ciężkiej górzystej trasie pobiegłem fajny bieg i jako nr 3 złapałem się do zespołu. Zająłem 15, miejsce indywidualnie i 3. miejsce reprezentantów Polski.
W zespole byli Jan Rybarczyk, który indywidualnie zdobył srebrny medal, i Robert Korzeniowski, czterokrotny Mistrz Olimpijski, który był 13. indywidualnie.
- Jestem przeszczęśliwy! Dla mnie ten brąz smakuje jak złoto. Dedykuję ten medal wszystkim tym którzy mnie wspierali, wierzyli we mnie i mi dopingowali.
Mistrzostwa Europy rozgrywane są w Toruniu od 17 marca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze