W ostatnich kilku dniach po ulicach miasta błąka się wiele psów, które zaginęły swoim właścicielom. Zazwyczaj uciekają w popłochu, na oślep, przed hukiem wystrzałów petard. One nie rozumieją, że nie grozi im bezpośrednie zagrożenie. Dla nich każdy strzał oznacza olbrzymi stres.
Na Jagiellońskiej, na Brzeźnickiej, Przedborskiej i na innych ulicach miasta mieszkańcy znajdują błąkające się zwierzęta. Wielu z nich korzystając z zasięgu mediów społecznościowych poszukuje właściciela zwierzaka. Niektórzy od razu odwożą psa do radomszczańskiego schroniska. Inni czekają, aż właściciel się znajdzie i sami przekażą pupila w jego ręce.
Od lat mówi się o negatywnych skutkach fajerwerków. Hałas przez nie wywoływany jest dla zwierząt kilkakrotnie bardziej słyszalny niż dla człowieka. Wielu osobom brakuje empatii. Nie zważają na dobro "naszych braci mniejszych". Wystrzały słychać na tydzień przed Sylwestrem i tydzień po nim. To stwarza dla psów pasmo przeciągłego stresu. W reakcji dochodzi do ucieczki. Właścicielom nie zawsze udaje się zwierzę na czas złapać. Wówczas bywa, że błąka się ono zagubione po okolicy, zszokowane i wystraszone. Nie potrafi odnaleźć drogi do domu.
Fajerwerki można ograniczyć do samego Sylwestra.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jakie to tragikomiczne, ta nagonka środowisk lewicowo liberalnych na fajerwerki. Oczywiście za chwilę finał WOŚP gdy będą te dobre fajerwerki, które psy lubią i tak do kolejnego Sylwestra i stycznia.
Jakie to tragikomiczne, ta nagonka środowisk lewicowo liberalnych na fajerwerki. Oczywiście za chwilę finał WOŚP gdy będą te dobre fajerwerki, które psy lubią i tak do kolejnego Sylwestra i stycznia.