W tym roku mija 40 lat od tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły nie tylko Śląskiem, ale całą Polską: brutalnej pacyfikacji katowickiej kopalni „Wujek”. Władza ludowa wymierzyła broń w górników. Zginęło dziewięciu, wśród nich dwóch pochodzących z ziemi radomszczańskiej.
Tomasz Kolmasiak
Okres stanu wojennego to m.in. strajki robotnicze, które zatrzymały pracę wielu zakładów. Protestowano nie tylko przeciwko złym warunkom pracy. Wśród postulatów znajdowało się też uwolnienie internowanych działaczy Solidarności czy odwołanie Stanu Wojennego. Władza nie zamierzała negocjować. W myśl starej maksymy, że „z kontrrewolucją się nie rozmawia, a się do niej strzela”, 16 grudnia 1981 r. przed południem na teren „Wujka” wkroczyła formacja ZOMO, a następnie pluton specjalny. Padły strzały.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze