- To były zdrowe klon i robinia, które nie były planowane do wycinki podczas planów remontu ulicy - zapewnia dendrolog Ernest Rudnicki i dodaje, że decyzja o ich wycięciu to błąd.

O tym, że drzewa przy okazji remontu fragmentu Reymonta zostaną wycięte, wiedzieli chyba wszyscy, bo była przy tej okazji wielka awantura w mieście. Z konsultacjami społecznymi włącznie. Mieszkańcy przyzwyczaili się do myśli, że znikną, przyzwyczaili się także do widoku Reymonta bez drzew, kiedy te wreszcie poszły pod piłę. To była kilka miesięcy temu. I nikt nie spodziewał się, że padną dwa ostatnie, niewielkie klon i robinia, rosnące obok skrzyżowania Reymonta z Żeromskiego. A już ich nie ma.
Zapytaliśmy w urzędzie miasta, dlaczego te dwa drzewa także zostały wycięte, dlaczego dopiero teraz, a nie ze wszystkimi poprzednimi, w czym przeszkadzały, czy w ich miejscu coś zielonego się pojawi. Czekamy na odpowiedź.
Jak mówi Gazecie dendrolog, te dwa drzewa można było bez trudu wkomponować w planowany remont. I ocalić.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze