Doświadczyliśmy wielkiej pomocy i nie sposób za nią nie podziękować. Tak wiele osób nam pomogło i wciąż pomaga, że jest cała lista. Chciałabym, żeby mieszkańcy Radomska poznali ich nazwiska, bardzo mi na tym zależy. Wypisałam sobie, żeby nikogo nie pominąć
Wiktoria (na zdj. pierwsza z prawej): - Przyjechałam z Charkowa, z trzema córkami i dwiema wnuczkami. Przyjechałyśmy 6 marca. Konkretnie to z peryferiów Charkowa, bo mieszkaliśmy w dzielnicy, która jest pięć kilometrów od centrum. Charków to duże i piękne miasto. To znaczy przed wojną takie było, bo teraz już zniszczone.
Kim byłam w Charkowie? Sprzedawałam. W sklepie pracowałam. A w tym sklepie wszystko mieliśmy, różny towar, taki supermarket, gdzie można kupić i chleb, bułki, ale i chemię i inne rzeczy potrzebne do domu. Normalnie, jak w markecie.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze