W środę 5 lutego strażacy wyjeżdżali trzykrotnie: do wypadku przy pracy, pożaru i usuwania konarów drzew.

O godz. 11 w miejscowości Zakrzew złamany konar drzewa spadł na samochód. Drzewo było stare i spróchniałe, dlatego nie potrzeba było ani opadów ani wiatru. Na miejsce zadysponowano trzy jednostki straży. Na szczęście nikt z podróżujących pojazdem nie odniósł obrażeń, a strażacy zabezpieczyli to miejsce, aby nie doszło do podobnych, niebezpiecznych zdarzeń.
Po godz. 13 strażacy się do Niedośpielina w gm. Wielgomłyny, gdzie w jednym z domów zapaliły się sadze w kominie. Do pożaru sadzy doszło, mimo że komin był sprawdzany przez kominiarza. Właściciel domu posiadał ważny przegląd kominiarski. Na szczęście w pomieszczeniu nie odnotowano żadnych stężeń tlenku węgla.
Najpoważniejszym zdarzeniem, do którego wzywani byli strażacy, była pomoc mężczyźnie, który uległ wypadkowi w pracy w Kamieńsku. Zgłoszenie przyszło o godz. 15.47, na miejsce zadysponowano trzy zastępy straży. Po dojeździe na miejsce stwierdzono, że dojechało już zespół pogotowia ratunkowego. Ratownicy wezwali straż, gdyż obawiali się, że nie poradzą sobie z pomocą mężczyźnie, którego dłoń została zmiażdżona. Kończyna uwięzła w urządzeniach taśmy produkcyjnej, w jednym z zakładów przy ul. Wojska Polskiego. Po przybyciu strażaków okazało się, że dłoń 28-letniego pracownika została już uwolniona. Strażacy udzielili poszkodowanemu pierwszej pomocy i wsparcia psychicznego. Następnie mężczyznę przekazano zespołowi karetki. 28-latek został przwieziony do szpitala w Radomsku. Na miejscu okoliczności zdarzenia badała policja. Jeszcze nie wiadomo, jak doszło do wypadku. Prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze