Reklama

"Tyle smutku i żalu, że serce pęka". Każda pomoc to kolejna wygrana mała bitwa z Putinem [Rozmowa]

Było sporo busów i aut osobowych, oznaczonych kartkami w barwach narodowych Ukrainy. Te jadące w stronę granicy były z reguły zapakowane pod dach pakunkami: zgrzewkami wody mineralnej, pampersami. Te jadące z powrotem szczelnie wypełnione uchodźcami - Monika Załęska-Kęsy opowiada, jak przywozi się uchodźców z granicy

GAZETA RADOMSZCZAŃSKA: Wsiadła pani w samochód i pojechała na granicę polsko-ukraińską.

MONIKA ZAŁĘSKA-KĘSY: - Pojechałam na granicę w Korczowej, a właściwie do miejscowości Młyny koło Korczowej, w której mieści się punkt recepcyjny. Trochę z marszu, nie planowałam tego wcześniej. Z soboty na niedzielę po raz drugi nocowałam u siebie dwie Litwinki, które są częścią grupy łódzkich studentów. Grupy, która regularnie jeździ na różne przejścia graniczne z Ukrainą, czasami z planem i po odbiór konkretnych osób, a czasami bez planu, po osoby, które również żadnego planu nie mają. Po prostu uciekają przed wo......

Płatny dostęp do treści

Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji

Pozostało 91% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości