W sobotę topola rosnąca przy ul. Żeromskiego została poddana zabiegom pięlegnacyjnym. - Cięcią redukcyjne, zwłaszcza w mieście, czasem są konieczne, ale nie zawsze muszą oznaczać zniszczenie korony - mówi dendrolog Ernest Rudnicki

Jak mówi pan Ernest, topola berlińska przy Żeromskiego bywa nazywana zabytkową, choć pomnikiem przyrody nie jest. Obwód pnia na wys. 1,3 m wynosi 285 cm, a wysokość po przeprowadzonej właśnie redukcji 18 metrów. - Została posadzona po zakończeniu II wojny światowej w szpalerze wraz z innymi topolami berlińskimi wzdłuż całej ulicy. Szpaler tych drzew ciągnął się od skrzyżowania z ul. Reymonta aż do obecnej komendy Państwowej Straży Pożarnej.
Jeszcze po 2000 roku rosło ich 12, w dobrej kondycji, ale przegrywały z miejską infrastrukturą. Z powodu kolizji z różnymi systemia były stopniowo wycinane. Pozostała jedna. - Dzisiaj jest prawdziwym reliktem dawnego drzewostanu.
A w sobotę 2 marca przeszła kompleksową pielęgnację. - Bardzo istotne jest zachowanie tego okazu podczas planowania przebudowy ulicy - mówi dendrolog. - Czasami, w szczególności w miastach, uzasadnione są cięcia redukcyjne koron drzew. Nie musi się to natomiast wiązać z ich zniszczeniem, a niestety często tak bywa - zaznacza. - Przy odrobinie wysiłku i zastanowienia się nad potrzebami drzewa oraz korekt korony, które trzeba wykonać, można przeprowadzić cięcia zgodnie ze sztuką arborystyczną.
Prace były prowadzone w sobotę od godzin porannych przez firmę Zigger z pomocą Ernesta Rudnickiego, który wraz z Przemysławem Kosowskim z podnośnika nadawali koronie drzewa zwartą i świetlistą strukturę. - Cięcia mają zapewnić dalszy prawidłowy rozwój konarów, zapewnić bezpieczeństwo wokół drzewa oraz zapobiec usychaniu i późniejszemu odłamywaniu się wewnętrznych gałęzi. Należy mieć nadzieję, że stara topola nie ucierpi podczas planowanej przebudowy ulicy Żeromskiego - dodaje dendrolog.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze