Kilkanaście minut przed 15, środek dnia, a na Narutowicza coś jakby mgła., Nie, to nie mgła, bo zbyt bura i szara, a do tego śmierdzi.
Nasza czytelniczka zrobiła zdjęcie. Na dowód tego, że smog fundujemy sobie sami. Na własne życzenie i na własną odpowiedzialność.
- Tem smród, bo inaczej się tego nazwać nie da, czuć było w całym aucie - opowiada. - Do tego ten brudny dym stanowił zagrożenie, bo przecież widoczność na drodze była bardzo ograniczona. Nie rozumiem, nawet nie chcę się domyślać, co trafiło tym razem do pieca.
Czasem podczas rozpalania z komina przez chwilę wydobywa się trochę ciemnego dymu, który może wskazywać, że ktoś pali czymś, co nie może być spalane, no. śmieci.
- Ale tu mówimy o świadomym truciu siebie o sąsiadów na połowie ulicy - mówi czytelniczka Gazety.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze