[ARTYKUŁ SPONSOROWANY] Co robić, żeby się nie narobić, a zarobić? Prawdę mówiąc możliwości jest naprawdę mało, bo w zasadzie każde większe pieniądze, o ile pochodzą z pracy, niemal zawsze wymagają wysiłku. Co nie znaczy, że nie możemy próbować i szukać ciekawych okazji. Może nie aż takich, by nie musieć zupełnie poświęcać czasu pracy, ale by go zminimalizować – to już jak najbardziej jest możliwe.
Wykorzystać w tym można postęp technologiczny, a mianowicie daleko idącą automatyzację, oferującą rozwiązania, jakie jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie były możliwe – ale też takie, na które nie było zapotrzebowania. Cóż więc robić?
Ojciec, prać?
Nasi ojcowie – choć po prawdzie to raczej matki – nie wyobrażały sobie mieszkania bez pralki. Musiała być i to najlepiej w łazience, bo rozwiązania popularne na Zachodzie czy w USA, jak pralka w kuchni nie przyjęły się w Polsce. Optymalne wyjście, czyli osobne pomieszczenie na pralnię, siłą rzeczy jest zarezerwowane dla najbogatszych i mieszkających w domach. Czasy jednak się zmieniają, a wraz z nimi maleje przestrzeń życiowa, przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę większe miasta i metropolie.
Mieszkania w nich z jednopokojowych i kawalerek zostały przemianowane na studia i mikro-kawalerki. Miejsca w nich tyle, co na lekarstwo, jednak rozchodzą się na pniu i znajdują kupców bez problemu. Do mieszkania czy na wynajem nadaj się, jeśli odpowiednio je przystosujemy pod względem organizacji przestrzeni oraz zrewidujemy matczyne przyzwyczajenia. Nie ma tu miejsca na kuchnię ze stołem rodzinnym i ciągłe stanie „przy garach” - są za to mikrofale, posiłki singli, jedzenie na mieście czy dowóz.
Z racji braku miejsca okazuje się też, że można żyć bez pralki i wcale nie stanowi to większego
problemu. Wystarczy mieszkać w okolicy, którą obsługują automatyczne pralnie Speed Queen.
Zresztą niekoniecznie mieszkać, bo korzystanie z takich udogodnień można bez problemu pogodzić także z pracą zawodową czy nawet robić pranie na mieście, łącząc to z wypadem do knajpki ze znajomymi.
Prać, ale gdzie?
To właśnie lokalizacja jest kluczem do powodzenia takiego biznesu. Obecnie ma on szansę powodzenia przede wszystkim tam, gdzie znajdują się duże skupiska ludzi młodych, aktywnych, niestety skazanych na małe mieszkania, ceniących sobie wygodę automatyzacji procesów czy jakości usług świadczonych przez wyspecjalizowane podmioty. Takie osoby chętnie przyjdą do pralni, dzięki której mogą mieć zapewnione doskonale wyprane ubrania przy minimalnym nakładzie obowiązków.
Małe nakłady to również zachęta do tego, by zainwestować w ten biznes. Pralnia samoobsługowa koszt otwarcia ma stosunkowo niski, chociaż oczywiście dokładne szacunki zależą od miejscowości, lokalizacji i wyposażenia. Słowo „samoobsługowa” jest tu jednak kluczowe. Klienci dostają wszystko, czego potrzebują, bez konieczności angażowania do tego ludzkiego personelu – którego po prostu nie ma.
Inwestor również nie musi (prawie) pracować z ludźmi, bo wszystkie czynności dokonywane mogą być automatycznie lub z użyciem firm zewnętrznych, włącznie oczywiście z serwisem czy utrzymaniem czystości. Pozostaje mu tylko wybrać lokalizację, ale tu też ma pełne wsparcie franczyzodawcy, czyli firmy Speed Queen. Analiza potencjału danego miejsca, profilu mieszkańców lub odwiedzających rejon pozwala oszacować stopę zwrotu z inwestycji. Doświadczenie z wykonanych realizacji pokazuje, że inwestycja w pralnię może zwrócić się już w ciągu kilku pierwszych lat. Samoobsługowo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze