Zapowiadany strajk nauczycieli stał się faktem. Pytamy radomszczańskich polityków i samorządowców co sądzą o takiej formie protestu?

Polityczni liderzy:
- Nauczyciele zarabiają zbyt mało. Jednak zarabiali zbyt mało nie za rządów PiS, ale już za rządów PO. Dlaczego nie strajkowali dwa lata temu, a strajkują przed wyborami? - pyta Szymon Zyberyng, członek Prawa i Sprawiedliwości. - Dla mnie jest to zbyt upolitycznione. I jeszcze jedno. Ciekawy jestem, czy wszyscy nauczyciele, którzy udzielają korepetycji, dzisiaj zastrajkują? Zadzwonią do swoich uczniów i powiedzą, żeby dzisiaj nie przychodzili?
- Czas, w którym doszło do strajku jest bardzo niekorzystny, egzaminy, matury - wylicza starosta Beata Pokora, szefowa Wspólnego Samorządu. - Ale jeśli są pieniądze dla wszystkich innych, to nie dziwię się, że nauczyciele
Magdalena Spólnicka, szefowa powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej, jest całym sercem z nauczycielami. - Argumenty podnoszone w dyskusji ze stroną rządzącą przez związki są jak najbardziej słuszne i nie chodzi tu tylko o kwestie zarobków, ale przede wszystkim o jakość edukacji. Mam świadomość, że decyzja o strajku była dla nauczycieli trudna, w kontekście egzaminów choćby, ale jak nie teraz, to kiedy?
- Ile można lekceważyć ludzi? - pytaniem na pytanie odpowiada szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej. - Oczywiście, że jestem za.
- Popieram, bo uważam, że nauczyciele za mało zarabiają - krótka i zwięzła odpowiedź prezydenta Jarosława Ferenca, szefa stowarzyszenia Razem dla Radomska.
Mieczysław Zyskowski, prezes Forum Samorządowo-Gospodarczego nie chce zajmować stanowiska. - Nie czujemy się kompetentni, żeby się na ten temat wypowiadać. Mamy stanowczo zbyt małą wiedzę, a w środkach masowego przekazu podaje się nam co chwilę inne informacje. Oczywiście nauczyciele za swoją pracę powinni być odpowiednio wynagradzani, ale obie strony powinny się porozumieć, i nie powinniśmy tego oceniać - dodaje.
Dawid Wawryka, szef partii Wiosna w Radomsku i powiecie radomszczańskim, mówi, że tej sprawy nie można sprowadzać do parteru wyliczając złotówki, bo chodzi o godność ludzi wykonujących jeden z najważniejszych zawodów. - Oczywiście, że popieram strajk. Nie powinniśmy się wygłupiać programem 500+ dla krów, to ludzie i edukacja są najważniejsi.
- W tej formie i w tym czasie nie popieram - mówi szef Radomszczańskiego Porozumienia Społecznego Jacek Ciecióra. - Absolutnie nie podczas egzaminów. Cztery lata pracowałem w oświacie i znam ten temat. Dowiedzieliśmy się wczoraj, że pensum nauczyciela w Polsce to 18 godzin, podczas gdy w Unii Europejskiej to 26 godzin. No chleba i nieba! To nie jest grupa społeczna, która zarabia najmniej. Ludzie w administracji samorządowej czy rządowej zarabiają o wiele mniej. A nauczyciele mają prawo do 2 lat urlopu dla poratowania zdrowia. Każdy rok kosztuje 50, 60 tys. zł. Powiem, że dzisiaj nie spotkałem jeszcze nikogo, kto miałby pozytywny stosunek do strajku - dodaje.
Nauczyciele, którzy są radnymi:
Paweł Pichit, radny miejski PO,nauczyciel w ZSP nr 1: - Jestem za strajkiem, bo zgadzam się z postulatami związku. Nie zgadzam się z mówieniem, że reforma oświaty jest świetnie przygotowana, bo wszystko jest na łapu-capu, poczynając od podstawy programowej, na kumulacji roczników kończąc. Kto będzie chciał pracować do 17, co z dojazdem uczniów? Pytań jest bardzo dużo, nie ma odpowiedzi.
Andrzej Kucharski, radny PiS, nauczyciel w PSP nr 1: - Jestem przeciwko strajkowi. Rozumiem protest w sprawach płacowych, każda grupa ma do niego prawo, ale kosztem dzieci i ich rodziców. Nie można narażać dzieci na dodatkowy stres związany z tym, że mogą nie przystąpić do egzaminu.
Małgorzata Lewandowska, radna powiatowa PiS i nauczyciel w Zespole Szkół Drzewnych i Ochrony Środowiska, nie chce się na ten temat wypowiadać.
Piotr Lewandowski, radny miejski PiS, nauczyciel w I LO: - Ja nie strajkuję i nie chcę strajku teraz komentować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze