- Rzeczywiście denerwowaliśmy się tym, czy egzamin w ogóle się odbedzie - mówi pani Ilona, mama Marcina. - Teraz jest lekki stres spowodowany tym, czy syn jest odpowiednio przygotowany. Bo już za późno na to, żeby się czegoś w ostatniej chwili douczyć

- W niedzielę otrzymaliśmy informację ze szkoły, że egzamin odbędzie się w terminie, więc od razu nastroje się nam poprawiły, bo wcześniej zastanawialiśmy się czy do egzaminy dojdzie, a jeśli nie to na kiedy zostanie przesunięty - mówi mama Marcina. - Nie ma dla mnie znaczenia kto będzie w komisji, ważne, że komisja przeprowadzi egzamin. Przecież czy ten czy inny nauczyciel i tak dzieciom podpowiadał nie będzie - śmieje się.
Marcin, mimo, że nie ma lekcji, nie nudzi się. Dzisiaj powtarza biologię. Wcześniej przyłożył się do innych przedmiotów. - Kupiłam synowi przykładowe testy gimnazjalne. Rozwiązał wszystkie. Myślę, że jest dobrze przygotowany. Cisnę, ale i wspieram. Dzisiaj wieczorem wyprasuję białą koszulę, długopisy też już przygotowane. Teraz już nie czas na stres, to nic nie pomoże. Trzeba po prostu pójść i napisać.
Co do strajku pani Ilona ma mieszane uczucia. - Trzeba rozumieć wszystkich, kazdy ma swoje racje, ale nauczyciele też nie do końca są w porządku. Jedni są zanagażowani, inni niekoniecznie. Skarżą się, że pracują w domu. Jakby pracowali od 8 do 16 to by nie musieli. A tak mogą wyjść o 10 zrobić zakupy, zawieźć dziecko na korepetycje czy przypilnować przy lekcjach. Ja wychodzę z pracy o 17 i zakupy i inne sprawy muszę ogarnąć do wieczora w kilka godzin. Tak więc, każdy patrzy na siebie. Po prostu.
Mama Marcina zwraca uwagę, że reformy w oświacie spowodowały chaos, który dotyka nie tylko nauczycieli, ale przede wszystkim uczniów, a to oni są najważniejsi. - Jeśli ten strajkmiałby to zmienić, to w tej kwestii oczywiście ich popieram.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze