Mieszkańcy wsi napadli i dotkliwie pobili milicjantów miejskich i technika Kołodziejskiego, który na polecenie burmistrza wytyczał nowe działki na Kowalowcu. Władze miasta skierowały tę sprawę do komendy powiatowej - Tomasz Nowak pisze o konflikcie między Radomskiem a Stobieckiem o lasy i pastwiska
Tomasz Nowak, ton@radomszczanska.pl
Wspólna historia Radomska i Stobiecka Miejskiego była burzliwa. Polem konfliktu nie była tylko sprawa propinacji, opisywana przeze mnie niedawno. Podobnych nieporozumień, interpretowania zapisów w starych dokumentach na swoją korzyść było więcej. Podłoże było zawsze takie samo, jeśli coś było dla nas korzystne finansowo, to należało udowodnić, że mamy do tego prawo. Mechanizm znany od dawna i współcześnie też wykorzystywany. Przykładowo, w 1845 r., mieszkańcy Stobiecka nie chcieli płacić składki ogniowej. Tłumaczyli, że od 1817 r. w tym względzie istnieje swoboda, płaci kto chce, kto chce może ......
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze