- Kazali mi pokazać co mam w siatce, że na pewno byłem w sklepie po chleb i mleko. Inaczej wypisaliby mi mandat na 1000 funtów - mówi Paweł, który od 13 lat mieszka w Anglii. Tak zaczęła się dla niego Wielka Sobota.

(fot. Pixabay)
- Porządku pilnuje odpowiednik naszego Sanepidu - Paweł urodził się w Radomsku, dorastał w Radomsku, z Radomska wyjechał w poszukiwaniu lepszego życia 13 lat temu. Ma żonę, dwoje dzieci i kawałek ogródka, który teraz, jak mówi, ratuje całą rodzinę. - Bo bez tego kawałka ziemi już dawno byśmy zwariowali.
- Mieliśmy być w Radomsku, chcieliśmy odwiedzić grób mojego brata, właśnie mija rok od jego śmierci. Właściwie to tylko na jego grób mogę przyjechać do tego miasta, bo nic więcej mnie z nim już właściwie nie wiąże. Przykro mi, że nie zapalę znicza na jego grobie, ale co mogę zrobić?
Paweł nie pracuje od kilku tygodni. Jego fabryka stoi. Montowała z części, które produkują w Chinach. Skończyły się, w Chinach fabryka stoi. I nie wiadomo kiedy wznowi produkcję. Żona pracuje na nocki.
- I ona ma specjalną przepustkę, inaczej nie mogłaby się poruszać po mieście. Chociaż muszę powiedzieć, że po pierwsze służby tutaj są bardzo rygorystyczne. Jak wyjdziesz z domu bez powodu, to wypiszą ci mandat. 500 funtów do wczoraj, dzisiaj już dwa razy tyle. Ja dzisiaj poszedłem do sklepu. I mnie sprawdzili. Musiałem pokazać, że mam w siatce chleb i mleko. A z drugiej strony Anglicy zachowują się tak, jakby nic się nie działo, są nieodpowiedzialni. A na lotnisku w naszych mieście - Paweł prosi, żeby nie podawać nazwy - urządzili kostnicę na 10.000 ciał. To przemawia do wyobraźni, nie?
Koszyczek z pisankami i święconką stoi na stole. Dzieci pomagały. Do kościoła jednak nie pójdą. Tak jak w Polsce.
- Strach jest, pewnie, że jest, ale nie jakiś paraliżujący. Taki jak przed przejściem przez ulicę, jak ruch jest duży. Że może ci się nie udać. Czyli, że możesz to dziadostwo przywlec do domu. Sprawdzam dzieciom temperaturę cztery razy dziennie. Na mojej ulicy trzech ludzi już umarło…
Paweł opowiada o karmnikach, które robi z dziećmi. O zabawach, na które kończą się pomysły. - Momentami szału idzie dostać. Teraz najważniejszy jest internet i Polsat. Dzięki niemu wiemy co w kraju. I trafia nas, kiedy PiS mówi o wyborach. Dlaczego chcą ludzi narażać? Mam polski paszport, jestem i czuję się Polakiem, ale kiedy to oglądam, to… A, szkoda zdrowia.
Wczoraj wieczorem pracownicy angielskiego Sanepidu pukali do wszystkich domów na tej ulicy. - Byli i u nas. Pytali czy nie jesteśmy głodni, czy czegoś nie potrzebujemy, czy się dobrze czujemy. Jako taka opieka jest. Ale trudno wytrzymać kolejny dzień w zamknięciu. Sobota? Będzie dokładnie taka jak wszystkie poprzednie dni od wybuchu epidemii. I takie same będą całe święta. Będziemy wymyślać najróżniejsze zajęci i znów położymy się w nocy. Jak człowiek śpi, to o tym nie myśli. I nie wariuje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze