Książkę wydało Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Radomsku. Mieczyński pracował nad nią trzy lata.
- Zbierałem materiał w miarę moich możliwości, bo zawodowo zajmuję się zupełnie czymś innym - mówił Grzegorz Mieczyński na spotkaniu. - Gdyby zajmował się tym historyk zawodowo, pewnie zrobiłby to w pół roku, może rok. Mnie to zajęło znaczenie dłużej. Starałem się odnaleźć wszystkie możliwe informacje na temat Powstania Styczniowego w Radomszczańskiem, zarówno w prasie jak i w archiwach. Cieszę się, że udało mi się dotrzeć do materiałów, które wyjaśniają pewnie nieścisłości, do tej pory pojawiające się w różnych artykułach i pracach historycznych.
Mieczyński zwrócił uwagę, że historycy, którzy pisali na temat Powstania na naszym terenie, w znacznej mierze, szczególnie w Radomsku, opierali się na przedwojennej Gazecie Radomskowskiej. - W zasadzie nie poddali krytyce tych artykułów - zwraca uwagę Grzegorz Mieczyński. - Trzeba pamiętać, że lata 20. i 30. to ponad pół wieku od opisywanych wydarzeń. Autorzy artykułów w przedwojennej prasie bardzo często opierali się na wspomnieniach. Niekoniecznie nawet weteranów, tylko osób, które pamiętały powstanie. W Radomsku oparto się głównie na wspomnieniach Edmunda Królikiewicza. To był urzędnik, przez pewien czas pracował w magistracie w Radomsku. Ale on w czasie powstania miał osiem lat! I na podstawie jego wspomnień pisano historię. To, co on w swoim umyśle powiązał w całość, funkcjonuje w artykułach historycznych do dzisiaj.
Książka Mieczyńskiego ma ponad 300 stron. Publikacja ukazała się dzięki wsparciu finansowemu Miasta Radomska, oraz gmin Masłowice, Żytno, Kamieńsk i Gidle. Wsparcia udzielił także Zarząd Główny PTH.
Książkę można otrzymać za darmo, kontaktując się z szefem PTH Tomaszem Nowakiem. Najlepiej przez Muzeum Regionalne.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze