Wydawało się, że to tylko formalność, że w piątek na najbliższej sesji rady miasta pod głosowanie poddany zostanie projekt nadania skwerowi imienia Mirosławy Łęskiej. Dzień po pogrzebie zmarłej niedawno radomszczanki na swoim Facebooku Lidia Wrońska-Bęben napisała:
„Ostatnie pożegnanie pani Miry. Myślę, że wiele osób nie zdążyło podziękować Pani Mirze. Może to za wcześnie, ale warta jest Mirosława Łęska tego, żeby jedna z ulic naszego miasta nosiła jej imię”.
Następnego dnia rano w redakcji wiedzieliśmy, że to świetny pomysł. Mira wiele lat pomagała dzieciom i młodzieży, była społecznikiem z prawdziwego zdarzenia, razem z mężem Jackiem stworzyli Fundację Inicjatyw Kulturalnych. A FIK przez lata działalności pomógł wielu stypendystom stać się prawdziwymi artystami.
Mirosława Łęska miała ogromny wpływ na życie i los wielu ludzi. To kto zasługuje na własną ulicę we własnym mieście, jeśli nie ona?

Ponieważ jesteśmy zdania, że miasto powinno ją uhonorować, narodził się pomysł napisania petycji. Można ją było podpisywać w siedzibie Gazety Radomszczańskiej, pojawiły się chętne osoby, które też zbierały podpisy.
W petycji napisaliśmy: „My, niżej podpisani, wnosimy o uhonorowanie Mirosławy Łęskiej nadaniem jej ulicy w Radomsku. Mirosława Łęska była współzałożycielem i wieloletnią dyrektor Fundacji Inicjatyw Kulturalnych w Radomsku. Zaangażowaną społeczniczką, pomagającą artystycznie uzdolnionym dzieciom z ubogich rodzin. Jej wpływ na życie społeczne i kulturalne Radomska ostatnich kilkudziesięciu lat jest nieoceniony. Dzięki jej bezinteresownej pracy kilkaset dzieci z terenu Radomska i powiatu radomszczańskiego miało szansę rozwinąć swoje zdolności. Wybór miejsca (ulicy) pozostawiamy radnym”.
Petycję poparło 176 osób. Została złożona w urzędzie miasta i trafiła na komisję skarg, wniosków i petycji. Radni zajęli się nią 22 marca.
Podczas dyskusji na komisji pojawił się pomysł, by nadać imię Mirosławy Łęskiej skwerowi, który ma powstać między al. Jana Pawła II a nowo budowanym parkingiem przy ul. Reymonta. Dziś jest niezagospodarowany, ale miasto zaplanowało już inwestycję i nawet wiadomo jak będzie wyglądała. Podczas obrad radni pytali wnioskodawców, czy się na to zgadzają. Bo jeśli nie, to petycję trzeba będzie odrzucić, bo nie można jej odłożyć ad acta i czekać, aż skwer zostanie zmodernizowany. Wnioskodawcy zgodzili się, by nadać imię już teraz. Za w głosowaniu byli radni Bartłomiej Biskup (PiS), Piotr Lisowski (KO) i Dorota Sujka (KO).
Wydawało się, że projekt uchwały trafi na najbliższą sesję rady, ale 20 kwietnia prezydent Jarosław Ferenc przygotował odpowiedź dla radnego Lisowskiego. Napisał: „Informuję, że stosowny projekt przedłożony zostanie w późniejszym okresie, gdyż zgodnie z wolą wnioskodawców nazwa skweru mogłaby być nadana w momencie jego zagospodarowania. W chwili obecnej miasto posiada dla tego obszaru pełną dokumentację projektową, która służyć będzie przebudowie tego terenu. Po uzyskaniu stosownych pozwoleń i formy finansowania, skwer ten zostanie przez Miasto przebudowany i wizualnie nabierze on nowego charakteru. Dopiero wówczas, po pełnej przebudowie i zagospodarowaniu tego terenu, przygotowana zostanie stosowna uchwała o nadanie nazwy”.
- Jestem odpowiedzią bardzo zaskoczony, bo na komisji autorzy petycji jasno zadeklarowali, że nawet jeśli skwer nie zostanie zagospodarowany, nie mają nic przeciwko, by już teraz nadać mu imię Mirosławy Łęskiej - mówi Gazecie radny Piotr Lisowski, przewodniczący komisji skarg. I przypomina, że nawet zarządził 10-minutową przerwę, żeby autorzy petycji mogli się skonsultować. - Po przerwie zapytałem jeszcze raz, czy wyrażają zgodę, żeby nadać imię niezagospodarowanemu skwerowi, odpowiedzieli, że oczywiście tak. Prezydent otrzymał wniosek komisji i widział, że głosowanie było jednogłośne, że radni są za.
[CZYTAJ] Lekarz mnie nie widział, ale poprawił mój stan zdrowia. Na papierze
Radny Lisowski mówi, że trudno mu taką odpowiedź komentować, ale: - Nie można tak postępować z mieszkańcami. Coś ustalamy, a potem zmieniamy z powodu widzimisię. Podobnie było w konsultacjach społecznych dotyczących alkoholu czy wycinki drzew. W ten sposób władza pokazuje mieszkańcom, co o nich sądzi. Bardzo mi się to nie podoba.
Sesja jest w piątek, odpowiedź prezydenta datowana jest na 20 kwietnia. Radny Lisowski był w poniedziałek w urzędzie i sprawdził pocztę. Tam znalazł pismo, którego w poniedziałek nie otrzymał jeszcze pocztą do domu. - Ta odpowiedź powinna trafić do mnie w czwartek z materiałami na sesję, ale co ważniejsze, powinna trafić również do wnioskodawców, autorów petycji. To odpowiedź do komisji, ale przede wszystkim powinni o tym wiedzieć zainteresowani, czyli autorzy - mówi Lisowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze