- Wiecie że w szpitalu jest człowiek z Przedborza, który ma koronawirusa? - usłyszeliśmy dzisiaj. I natychmiast sprawdziliśmy. Tak jak w przypadku kierowcy, który wrócił z Włoch, chodzi o zwykłą grypę. Przedborzanin był w Azji, ale gdyby się zaraził, objawy wystąpiłyby już dwa tygodnie temu.

(fot. Pixabay)
Plotka rodzi się i rozsiewa bardzo szybko, zwłaszcza w takiej sytuacji. Sprawdziliśmy i ustaliliśmy co następuje. W szpitalu od kilku dni przebywa mieszkaniec Przedborza. Przywieziono go karetką, a jej załoga ubrana była w ochronne skafandry, takie, jakie znamy z informacji w telewizji. Używa się ich w razie podejrzenia, że pacjent jest zakażony koronawirusem. Zresztą sam pacjent także miał ochronną maskę. I tak został przywieziony na SOR. Z naszych informacji wynika, że w kilka sekund Szpitalny Oddział Ratunkowy miał o połowę wolnym miejsc więcej, niż kilka minut wcześniej.
Odzież ochronna została użyta zgodnie z procedurą, ponieważ pacjent przebywał w jednym z azjatyckich krajów, gdzie wirus jest obecny. Jednak jakiś miesiąc temu, a to za długo, objawy zakażenia już by się pojawiły. Zresztą te, z którymi trafił do szpitala, też do końca na koronawirusa nie wskazywały. Mężczyzna np. nie gorączkował.
W trakcie wywiadu okazało się, że jakieś dwa lub trzy tygodnie temu jeden z członków jego rodziny był chory na grypą. Zwykłą. Próbka od tego pacjenta została wysłana do badań. Także pod kątem zwykłej grypy.
Na SOR-ze pacjent był odizolowany, także zgodnie z procedurą. Zarówno to pomieszczenie, jak i karetka zostały zdezynfekowane. Są całkowicie bezpieczne.
Dementujemy: nie ma w Radomsku pacjenta zakażonego koronawirusem. Nie miał go także kierowca TIR-a, który wrócił z Włoch i trafił do radomszczańskiego szpitala. A widok tak transportowanych pacjentów może być częstszy, tego wymagają jednak procedury bezpieczeństwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze