Kolejki do dystrybutorów widać praktycznie na każdej stacji paliw w mieście. Czasem większe, czasem mniejsze, ale ruch jest zdecydowanie większy niż jeszcze wczoraj.
Na jednej ze stacji na dystrybutorach kartki z odręcznym napisem "Brak paliwa". I pachołki, które oznaczają, że nie można do nich podjechać. Zatankować można jeszcze LPG.
- Skończyło się i nie mamy czym handlować - mówi kasjerka. I dodaje, że wojna oznacza kłopoty, a rafinerie mają zakaz sprzedaży paliw. - Nie wiemy kiedy i czy w ogóle będziemy mieć paliwo - nie ukrywa. - Czekamy na jakieś informacje.
Na stacji przy Brzeźnickiej kolejka do wszystkich dystrybutorów, podjeżdżają kolejne samochody.
- Pewnie, że mamy wzmożony ruch i pewnie, że to przez wojnę na Ukrainie - mówi pracownik, który pokazuje kierowcom gdzie mogą podjechać i pilnuje, żeby nie doszło do stłuczki.
Jak mówi, takie kolejki były na początku miesiąca, jak spadły ceny i tu było najtaniej. - Wtedy też do wieczora diesel się skończył - opowiada. - Pewnie dzisiaj będzie tak samo, bo ludzie tankują nie tylko do baków, ale i do kanistrów. Nie dziwię im się, bo nie wiadomo co będzie jutro - dodaje na koniec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Gazeta powinna jeszcze ogłosić powszechną mobilizację i kopanie rowów przeciwczołgowych. Przydałoby się trochę ochłonąć.
Gazeta powinna jeszcze ogłosić powszechną mobilizację i kopanie rowów przeciwczołgowych. Przydałoby się trochę ochłonąć.