- To najtrudniejszy moment, gdy pacjent patrzy mi w oczy, a ja wiem, że nie rokuje. Są choroby przewlekłe, są nowotwory. Jeździmy do stanów terminalnych, kiedy nie podejmuje się żadnego leczenia. Wchodzimy i pytamy, czego rodzina od nas oczekuje. To brutalne pytanie, ale musimy wiedzieć. - O swojej pracy opowiadają ratownicy Ryszard Szwed i Łukasz Drzewowski, którzy w ubiegłym tygodniu uratowali z pożaru dwie osoby?
Przede mną siedzi dwóch doświadczonym przez życie, twardych facetów. Tak, facetów, bo nazwanie ich mężczyznami nie oddaje tego, co przeszli. Ilu ludzi uratowali, a ile wymknęło się im z rąk. Ryszard Szwed od prawie 40 lat w pogotowiu ratunkowym, Łukasz Drzewowski od 20.
Na początku wydają się być trochę spięci. W końcu po tym, co zrobili, zrobiła się wokół nich medialna wrzawa, której wcześniej nie doświadczyli. Z każdą minutą jednak atmosfera się rozluźnia, aż chętnie opowiadają o tym, z czym mierzą się na dyżurze.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze