W środę 10 marca merowie kilku ukraińskich miast wzięli udział w konferencji on-line i mówili jak wygląda sytuacja. Wszyscy zgodnie podkreślali, że teraz najważniejsze jest zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. Bo najbardziej cierpią cywile.
Trwa wojna w Ukrainie. Minęły już dwa tygodnie od napaści, której dokonały rosyjskie wojska. Cały czas oblegany jest Mariupol, przygotowywany jest jest atak na Kijów. Trwają bombardowania i ostrzały, niestety, także wielu celów cywilnych.
- Mówi się o korytarzach humanitarnych, ale tylko się mówi - opowiadał mer Mariupola Sergiej Orłow. - Mieliśmy mieć 150 autobusów do ewakuacji mieszkańców, mamy 21, bo reszta została zniszczona.
Boya Yuriy także mówił o autobusach, które zostały zajęte przez Rosjan. A to był dopiero początek. - Strzelają do cywilów, za nic mają ludzkie życie. Każą wychodzić mieszkańcom, sytuacja jest bardzo trudna.
W miejscowościach położonych dalej frontu i walk mieszkańcy próbują żyć w miarę normalnie. Merowie zwracają uwagę, że przecież trzeba coś robić.
- Nie można wszystkiego po prostu zostawić - powiedział Oleksij Cherysow. - Służby komunalne muszą działać. Nas ludzie pracują, wykonują swoje obowiązki, mimo, że nad ich głowami latają samoloty i rakiety.
- Jak weszli do nas od razu zajęli budynki administracji, szkołę, klub - opowiadał Benjamin Citow. - Kilka osób wtedy zginęło, wiele zostało rannych.
Praktycznie wszyscy włodarze ukraińskich miast w swoich wypowiedział zgodnie podkreślali - trzeba jak najszybciej zamknąć przestrzeń powietrzną nad Ukrainą. Po to, żeby rosyjskie samoloty nie mogły terroryzować mieszkańców, niszczyć miast, zabijać cywilów. Bo każdego dnia ofiar przybywa. Nie ma na co czekać, a każda godzina zwłoki, to kolejne ofiary, także wśród dzieci.
Uczestnicy konferencji podziękowali też za pomoc, jaka okazywana jest Ukraińcom uciekającym przed wojną. Są za nią bardzo wdzięczni. Oni sami zostają w swoich miastach, do końca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze