Reklama

Lekarze mówią: maseczka potrzebna jest chorym. Sami podsycamy emocje

- Stałem w kolejce w aptece i pani przede mną zapytała o maseczki. Kierownik apteki powiedział, że nie ma, ale coś udało mu się zamówić, tyle, że jedna maseczka będzie kosztować coś koło 10 zł, więc jeśli chce, to musi wrócić za kilka dni - opowiada radomszczanin. I dodaje, że chyba wpadamy w paranoję.

 

(fot. Pixabay)

- Pani była zdziwiona i chyba wystraszona, bo ona chciała mieć te maseczki od razu - mówi pan Daniel, który w ostatni piątek wszedł jednej z radomszczańskich aptek i był świadkiem i uczestnikiem takiej rozmowy. - Widać było, że jej zależy. Kierownik najpierw się zaśmiał, bo pewnie pytanie o maseczki słyszał wiele razy i wiele razy odpowiadał: nie ma. Od dawna. A potem powiedział, że udało mu się w hurtowni coś zamówić, tyle, że teraz maseczka, która kosztowała coś koło złotówki, będzie sprzedawał pewnie po co najmniej dyszce. I na pewno wszystkie szybko sprzeda.

Reklama

Pan Daniel zaproponował, że pomoże. Ma znajomego, który pracuje w hurtowni lakierów. Sprzedają tam też maseczki. Może nie takie dobre jak w aptece, ale jednak. Zadzwonił.

- A kolega się ze mnie śmieje, że u nich tak samo jak w aptekach, żadnych maseczek już dawno nie ma, i że to nie lakiernicy je wykupili.

Kiedy rozmawiamy w radomszczańskim Szpitalu Powiatowym o koronawirusie, słyszymy, że kupowanie maseczek to zły pomysł. Chyba, że jest się chorym, i nie chce się zarażać innych. A osoby zdrowe powinny zwyczajnie dbać o higienę i częściej i dokładniej myć ręce. I nie trzeba do tego od razu jakichś specjalnych antybakteryjnych środków, wystarczy zwykłe mydło. Lekarze mówią: maseczka nie chroni. Sami podsycamy emocje. W ten sposób rodzi się panika.

Reklama

- No właśnie - mówi pan Daniel. - W trakcie tej sytuacji w aptece pojawiła się też kwestia żeli antybakteryjnych. Że ludzie je masowo wykupują i na półkach w drogeriach już niczego nie można znaleźć. Sami to sobie robimy, siejemy panikę - dodaje na koniec. On swoją receptę zrealizował. Nie było na niej maseczek.

W Polsce nie stwierdzono jeszcze obecności osoby zarażonej koronawirusem. Do szpitala Biegańskiego w Łodzi trafiła kobieta, która wróciła z Tajlandii, ale badanie próbek nie potwierdziło podejrzenia.

Reklama

W czwartek wieczorem w Radomsku pojawiła się plotka, że w naszym szpitalu przebywa kierowca, który wrócił z Włoch i jest chory. Sprawdziliśmy, był chory przed wyjazdem, na zwykłą grypę.

W województwie łódzkim tylko cztery szpitale dysponują oddziałami zakaźnymi, w Łodzi, Tomaszowie Mazowieckim, Bełchatowie i Radomsku. I to do nich trafiać będą w pierwszej kolejności pacjenci z podejrzeniem koronawirusa.

Szpital Powiatowy w Radomsku, zgodnie z decyzją łódzkiego wojewody, znalazł się na liście placówek pozostających w stanie podwyższonej gotowości.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo radomszczanska.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości