Tomasz Nowak gazeta @radomszczanska.pl
W Stobiecku Miejskim mieszkali kiedyś Tatarzy. To wiedzą wszyscy, nie ma chyba w Radomsku osoby, która by o tym nie wiedziała. A skąd to wiemy? Od siebie samych, po prostu wiemy i już. To taka lokalna legenda.
- Jak się o Tatarach dowiedziałam? Mieszkając tu, tak ludzie mówili. Na nas, miejscowych, inni ludzie tak mówili, że jesteśmy Tatarami. A mieszkańcy się z tym godzili - mówi pani Jola, całe życie mieszkająca w Stobiecku Miejskim.
Brzmi to wszystko dosyć nieprawdopodobnie. W centrum Polski przechowały się relikty osadnictwa tatarskiego. Musieli się więc za temat wziąć naukowcy, konkretnie etnografowie. Badania prowadzone były już w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Prowadzili je badacze z Łodzi, Bożenna Paszkowska-Wróblewska i Jan Piotr Dekowski. Zebrali i opisali krążące na te temat legendy. Potem przypominała je Krystyna Filarowska z radomszczańskiego muzeum. Na razie tylko oni się tym zajęli, historycy jakoś temat omijali.

Chata w Stobiecku Miejskim, początek XX wieku
Wiedza ludu
Mieszkańców Stobiecka nazywano Tatarami, Kluchami, Karaskami. O tatarskim pochodzeniu miały świadczyć chałupy tatarskie, pola orane w półksiężyc i dzielenie je na morgi a nie na zagony. Nazwa wsi wywodzi się od stu biesów, czyli osadzonych tu 100 jeńców tatarskich. Poza tym mieszkańcy wsi zawierali małżeństwa tylko w swoim gronie, rzadko kiedy dziewczyna wychodziła za mąż do innej miejscowości.Mieszkańcy byli odbierani przez sąsiadów jako grupa zamknięta, nieufna wobec obcych. Dzięki nim w okolicy pojawiła się tatarka, czyli gryka. Stali się monopolistami w jej uprawie. Lubili zabawy i biesiady. Wyróżniali się również mową, która była bardziej nosowa, często opuszczali niektóre zgłoski. Mieli płaskie nosy, to też było charakterystyczne. Ojcowie mieli brać kilkuletnich synów na kalenicę domu i uderzać ich wałkiem w nos. Pokazywali przy tym kierunek, w którym będą jeździć z kaszą do sprzedania.
Tak w wielkim skrócie wyglądał przegląd dowodów na „tatarskość” mieszkańców Stobiecka Miejskiego. Jak jest dzisiaj, gdy od tamtych badań minęło kilkadziesiąt lat? Podobnie. Przekonania o pochodzeniu są te same. Nie uprawia się już powszechnie tatarki, mieszkańcy wyglądem i mową też się nie różnią. Z małżeństwami też jest zupełnie normalnie. Nie miejsce zamieszkania jest głównym czynnikiem przy wyborze współmałżonka. Nadal żywe są dwa wątki. Charakterystyczny styl zabudowy w Stobiecku. Dziś pozostała z niego tylko jednak chata, kiedyś tak zbudowana była cała wieś. W powszechnym przekonaniu tak budowali się właśnie Tatarzy. No i kasza tatarka, sama nazwa wskazuje, od czego się wzięła. Faktem jest, że stobiecczanie kiedyś nią z powodzeniem handlowali. Poza tym tylko tu z tatarki robiło się tatarczuchy, rodzaj słodkiego chleba. Legenda ma się więc bardzo dobrze, dochodzą drobne korekty, wypaczenia, ale to naturalny proces.
Etnografowie zrobili co mogli, udokumentowali opowieści, to ich zadanie. Nie ich sprawą było weryfikowanie przekonań ludzi pod kątem historycznym. Właściwie żaden historyk krytycznie na ten temat nie spojrzał. Zróbmy więc pierwsze podejście. Zadamy legendom pytania.
Poszczególne elementy skonfrontujemy z realiami historycznymi. Czy Tatarzy zostali tu osiedleni, czy mogło tak być, jak głosi legenda? Czy to wszystko pasuje do tła historycznego? Nie ma na to żadnych dowodów, śladów w starych dokumentach. Tak było. Jest przecież zagroda tatarska, została jedna, ale jeszcze niedawno było ich znacznie więcej. Budownictwo było bardzo charakterystyczne. Mamy więc pierwszy dowód. Drugim są tradycyjne potrawy ze Stobiecka. Zawsze się tu uprawiało tatarkę, czyli kaszę gryczaną. A z niej wyrabiano tu tatarczuchy, rodzaj słodkiego chleba. Co na to wiedza historyczna?
Pod lupą historyka
Zacznijmy od samej nazwy. Stobiecko od stu biesów. Problem w tym, że nazwa „Stobieczsko” pojawia się już w 1266 r. w dokumencie Leszka Czarnego. Czyli na kilkaset lat zanim osadnictwo tatarskie w Polsce się pojawiło. Ale w XIII wieku to raczej Tatarzy brali nas w jasyr, a nie na odwrót. Pamiętajmy też, że obok Stobiecka Miejskiego jest też Stobiecko Szlacheckie. Chyba że Tatarów osadzano tu hurtowo.
Skąd się Tatarzy w Stobiecku wzięli? Wersje są przynajmniej dwie, ale różnią się szczegółem. Jedni mówią, że osadził ich tu król Jan Sobieski. Grupę Tatarów wziął w niewolę i postanowił, że będą od teraz mieszkać pod Radomskiem. Druga wersja głosi, że osadził ich tu jakiś możny rycerz przed wiekami. W każdym bądź razie byli wzięci w niewolę i przymusowo osiedleni. Początkowo miejscowi bali się ich, nazywali biesami. A że było ich stu, więc od stu biesów z czasem powstało Stobiecko.

Chata Tatarska została odrestaurowana na początku XXI wieku
Skoro już wiemy skąd się wzięli i co po nich zostało, sprawdźmy czy faktycznie tak mogło być.
Tatarzy faktycznie osiedlali się na polskich ziemiach. Najpierw od końca XIV w. na dalekiej Litwie, potem w XVI i XVII w. bardziej na zachód. Ale na pewno nie w Polsce centralnej, raczej w okolicach Białegostoku. I tam jest ich obecnie najwięcej.Ale przyjmijmy, że jedna setka wylądowała pod Radomskiem. Król osadził ich na roli i zaczęła się ich specjalizacja w tatarce. Tu dwie kwestie. Przyprowadził ich tu możny rycerz czy król? Miasto formalnie było królewskie, ale cały czas oddawane w dzierżawę. Dzierżawcami byli poważni magnaci, np. Koniecpolscy. Teoretycznie więc mogli. Na wschodzie Polski król faktycznie osadzał ich we własnych dobrach. Mniejsza jednak o to, czy król czy rycerz. Ważne, że musiałby strasznie Tatarów ze Stobiecka nie lubić.
Tatarscy przesiedleńcy byli dobrze traktowani, większość z nich miała tytuły szlacheckie. Za prawo osiedlenia się odpłacali służbą wojskową. Ci naprawdę najbiedniejsi osiedlali się w miastach, gdzie zajmowali się rzemiosłem. Nigdy nie zostawali chłopami, tak jak u nas. To była najniższa kategoria w ówczesnej Polsce. Ludzie, którzy nie mieli żadnych praw. Można powiedzieć, że byli niewolnikami. Ale jest jeszcze jedna wersja. Spisana ponad 100 lat temu. W 1912 roku „Kronika Piotrkowska” napisała, że miasto miało być pierwotnie położone na terenie dzisiejszego Stobiecka Miejskiego. Tak głosiła legenda, która autor artykułu zasłyszał. Być może to z tego powodu mieszkańcy Stobiecka mieli się za coś lepszego niż mieszkańcy miasta, co podkreślała piotrkowska gazeta.
Bądźmy jednak optymistami. Załóżmy, że jednak się osiedlili i dobrze im się tu wiodło. Dobry czas dla Tatarów skończył się w XVII w., kiedy na dobre rozwinęła się kontrreformacja. Wyznania nie katolickie miały ciężko, o muzułmanach w centrum kraju szkoda w ogóle mówić. Wyobraźmy sobie, że miejscowi księża tolerują muzułmanów po sąsiedzku. Raczej nieprawdopodobne. Przeszli więc na katolicyzm, dostosowali się – ktoś powie. Tak było na wschodzie kraju, faktycznie się asymilowali, szybko nawet zatracili swój język na rzecz polskiego i białoruskiego. Krystyna Filarowska pisała, że wielu współczesnych mieszkańców Stobiecka Miejskiego traktuje opowieści o ich tatarskim pochodzeniu jako nieprawdziwe i krzywdzące. Podkreślali, że są od pokoleń katolikami o czym świadczy stary kościół a Tatarami przezwano ich od uprawy tatarki i handlu kaszą. W nieprzychylnych warunkach swoją tożsamość zachowali Żydzi, ale ich było wielu i naprawdę robili wszystko, by się nie asymilować. Mieszane małżeństwa u nich były naprawdę rzadkością.
Wróćmy do Stobiecka. Mają stary kościół, datowany na XVI w., ale ich pola mają kształt półksiężyca. To element wyróżniający Stobiecko. Dziś wciąż się o tym mówi.
- Jadąc do trasy na lewo, chociaż tam się teraz sporo domów pojawiło i to nie jest już tak widoczne, ale widać było kształt pól w półksiężyc - dodaje pani Jolanta.
Półksiężyc to jak wiadomo symbol islamu. Czyli stobiecczanie chodzili do kościoła, ale jednocześnie posługiwali się symbolem islamu? Czemu symbol ten widzimy w polu a nie w domostwach albo ubraniach? Czemu półksiężyc a nie na przykład kolor zielonym, charakterystyczny dla islamu? Jak wyjaśnić półksiężyc?To tylko przypuszczenie, ale może coś w tym jest. Być może układ pól był dostosowany do istniejące drogi, która szła łukiem. Dzielimy pola, mają być jednakowej wielkości. Więc z jednego końca od drogi odliczamy np. 100 kroków i z drugiego tyle samo. Można jeszcze to samo zrobić pośrodku. I w następnej działce podobnie, i w następnej też. Tak powstały nam półksiężyce. To takie najprostsze wytłumaczenie. Jest jeszcze coś, w XVII czy XVIII wieku podczas wizytacji kościelnych, pisano o innowiercach na terenie parafii. Przeważnie byli to Żydzi. Nie trafiłem na żadną wzmiankę o muzułmanach. Bo chyba nie można mówić, że Tatarzy przyjęli chrześcijaństwo i nadal posługiwali się symbolami islamu (pola w półksiężyc). To właśnie religia jest głównym nośnikiem kultury. Bez niej nie da się na przestrzeni wieków utrzymać tożsamości.
Teraz sami ludzie. Niczego dziwnego w ich wyglądzie nie ma. Nikt dzieciom nosów nie deformuje. Na pytanie po co miano by to robić, nie czujemy się na siłach odpowiedzieć.
W jakichkolwiek przekazach źródłowych, w dokumentach czy gazetach, nikt nie podkreśla ich odmienności w wyglądzie czy mowie. W końcu ich nazwiska. Najstarsze jakie możemy poznać pochodzą z pierwszej połowy XVIII w. Większość z nich nadal w Radomsku występuje. Już nie tylko w Stobiecku, ale w całej okolicy. Normalny proces migracji ludności. Jak się wtedy mieszkańcy nazywali? Oto kilka przykładów: Ciupa, Kowalik, Królik, Sękowski, Sęk, Kipigroch, Dziegieć, Starostka, Kwarta, Smolarczyk, Wolski, Kuliś, Gałwa, Koperek, Zbroja. Nic charakterystycznego. Ale na wschodzie, tam gdzie faktycznie skupiska Tatarów były w początkach XIX w. przyjmowano polskie nazwiska, tworzone wówczas od imion swoich przodków, miejsca zamieszkania albo nazwiska chrześcijańskich żon. Przywołajmy znowu „Kronikę Piotrkowską” z 1912 roku. Podała ona, że Tatarzy mieli być też osiedlani w Borzykowej, dzisiaj w gminie Żytno. Tam też miał ich przywieźć jeden z Koniecpolski. Co o tym świadczyło? Dowodzić tego miały nazwiska Tatarek, Fotobór, Sarwaryn, jakie tam występowały.

Co roku latem w Chacie Tatarskiej odbywa się Przegląd Pieśni i Przyśpiewek Ludowych okolic Radomska
Przyjrzyjmy się teraz dowodom materialnym. Zaczniemy od kaszy tatarki, którą tradycja faktycznie wiąże od średniowiecza z Mongołami. To oni mieli ją przynieść na nasze tereny. Kiedyś nazwa brzmiała hryczka, potem przeszła w gryczkę. Okazuje się, że są dwa gatunki gryki. Dziś kasze gryczaną robi się z gryki zwyczajnej (hryczka), natomiast tatarka traktowana jest jako chwast. Z hreczki robiono kaszę obwarzaną, żelazną i krakowską. Może nasi stobiecczanie wyspecjalizowali się w przerabianiu czegoś, co uchodziło za chwast?
W Żarkach też z kolei znana jest tradycja pieczenia chleba z mąki gryczanej, czyli tatarczanej. Jeszcze trzeba podkreślić, że tatarka znana jest też pod nazwą kaszy krakowskiej. Sam tatarczuch chyba jest kojarzony tylko z naszym Stobieckiem. Ale nie jest jednak tak, że wszyscy go wypiekali. - U mnie babcia tego nie piekła. Tatarczucha pierwszy lat jadłam kilka lat temu na odpuście. Nie pamiętam jako dziecko, by tatarczuch był popularny. Może kiedyś dawno, przed moim urodzeniem, tak było - opowiada pani Jola.
Teraz przyszedł czas na argument najważniejszy, charakterystyczną zabudowę wsi. Chałupy były budowane bokiem do głównej drogi. Nie było widać, co się dzieje na podwórku. Dachy domów stykały się ze sobą, można było przejść pod strzechami przez całą wieś. Faktycznie zabudowa jest odmienna od dominującej na naszym terenie. Choć relikty podobnej zabudowy można spotkać gdzieś na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Dlaczego tak budowano? Może chodziło o walory obronne, może mieszkańcy chcieli się izolować, żeby nikt postronny nie zobaczył jak się kaszę tatarkę wyrabia. Może chcieli się wyróżnić, bo ich status społeczny był nieco inny niż pozostałych chłopów. Stobiecko Miejskie było wsią należącą do miasta Radomska. Jako wieś miejska nie była ona zobowiązana do odrabiania pańszczyzny. Byli z tego względu o stopień wyżej niż inni chłopi. To jest jednak mało istotne w tym temacie. Ważniejsze, a nawet kluczowe, jest pytanie, czy tak budowali się Tatarzy?
- Czy rzeczywiście jej odmienny od tutejszych charakter ma jakikolwiek związek z tatarskim budownictwem? Nie widziałem takiego nigdzie indziej, z pewnością nie ma podobnych zagród w tatarskich wioskach w Polsce i na Litwie: w Kruszynianach, Bohonikach, Niemieży, Święcianach, Sorok Tatarach. Jednak ponoć w każdej legendzie tkwi jakaś odrobina prawdy. Nie odmawiajmy jej więc Stobiecku - napisał na stronie internetowej Muzułmańskiego Związku Religijnego Musa Czachorowski w „Przeglądzie Tatarskim” w 2012 roku.
I to tyle dowodów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze