Dzisiaj rano, rozmowa w jednym z radomszczańskich sklepów. Właściciel pyta, czy klient potrzebuje fakturę, bo towar już spakowany.

(fot. Pixabay)
- Tak.
- Poproszę dane.
Pada nazwisko i adres. - Właśnie wróciłem z (tu nazwa kraju) – mówi wyluzowany mężczyzna.
Właściciel w sekundę traci dobry humor: - Normalny pan jest?! Co pan tu robi! W domu powinien pan siedzieć!
Kurtyna. - Jak widać ludzie potrafią być nieodpowiedzialni, żeby nie powiedzieć inaczej - właściciel sklepu nie kryje złości. - On się dobrze czuje i może sobie chodzić po mieście. Ludzie, przecież właśnie teraz trzeba myśleć nie tylko o sobie, ale i o innych! W tej sytuacji należałoby zadzwonić po Sanepid albo policję!
Sobota to i w normalnej sytuacji tłok w sklepach. Dzisiaj jest ludzi też dużo, ale zakupy wyglądają inaczej. Wszystko przez zagrożenie koronawirusem.
W supermarketach klienci proszeni są o założenie rękawiczek, których zwykle używa się podczas kupowania pieczywa. Obsługa używa lateksowych, a między regałami co jakiś czas słychać, że tego czy innego produktu już nie ma. - I gdzie ja teraz drożdże kupię? - pewnie dzisiaj ciasta nie będzie.
W sklepach osiedlowych wprowadzono nowe zasady: do środka wchodzi tylko jeden klient, reszta czeka na zewnątrz. Wszędzie widać kolejki. Niestety, ani w dużych, ani w małych sklepach chyba nikt nie pamięta, że należy zachować odstęp co najmniej jednego metra. To podstawowe zasady, o których nie powinniśmy zapominać nawet na chwilę, jak o tym, żeby jak najczęściej myć ręce. Na przykład po powrocie z zakupów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze