Tylko w ciągu dwóch weekendowych dni radomszczańscy policjanci, którzy kontrolują osoby poddane obowiązkowej kwarantannie domowej, stwierdzili pięć przypadków jej złamania. Pięć osób, które nie powinno się z nikim kontaktować przez dwa tygodnie, wyszło z domów.
(fot. Pixabay)
- W sobotę 4 kwietnia policjanci pojechali na skład drzewa mieszczący się w centrum Radomska, gdzie według zgłoszenia miało pracować dwóch obywateli Ukrainy - mówi nadkomisarz Włodzimierz Czapla z KPP Radomsko. - Osoby te powinny być objęte kwarantanną. Sytuacja została potwierdzona przez policjantów. Mężczyźni dzień wcześniej przekroczyli granice RP i zgodnie z obowiązującymi przepisami powinni przebywać we wskazanym przez siebie miejscu. Przybyły na miejsce pracodawca zapewnił mężczyznom lokal, w który będą odbywać dalszą część kwarantanny - dodaje.
Kolejny przypadek z soboty. Jeden z radomszczańskich dzielnicowych ok. godz. 13.40 po raz kolejny postanowił skontrolować 27-letnią mieszkankę Radomska, która powinna przebywać w miejscu zamieszkania. Jednak po pierwszej kontroli kobieta opuściła dom, nie spodziewała się, że będzie sprawdzana ponownie.
- Lekkomyślnością wykazali się również dwaj mieszkańcy Radomska, którzy w niedzielne przedpołudnie opuścili miejsce kwarantanny. Dzielnicowy nie zastał ich w miejscu zamieszkania. Od pozostałych domowników dowiedział się, że kilkanaście minut wcześniej wyjechali samochodem na zakupy – mówi nadkomisarz Czapla. - Gdy policjant skontaktował się z nimi telefonicznie potwierdzili, że są na zakupach i za kilka minut wrócą do domu.
Nieodpowiedzialne zachowanie, to jedno z najdelikatniejszych określeń na takie zachowania. A w ostatni weekend na terenie powiatu za nie stosowanie się do obostrzeń policjanci nałożyli kilkanaście mandatów karnych, a w dwóch przypadkach skierują wniosek do sądu.
Osoby , które opuściły miejsce kwarantanny, muszą się liczyć z najwyższym wymiarem kary, jaki może nałożyć Sanepid, czyli 30 tys. zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze