Wkrótce w obozie mieliśmy kilkudziesięciu jeńców. Takie znikanie żołnierzy nadzorujących polskich robotników nie mogło ujść uwadze Niemców. Zorganizowali obławę i pewnego dnia do wsi Rogi nadjechały podwody konne, a w nich około 160 żandarmów
Grzegorz Drzewowski, gazeta@radomszczanska.pl
Do napisania tego artykułu zainspirował mnie mój znajomy, Henryk Stolarczyk, były major Wojska Polskiego i były wiceprezydent Gliwic. Po lekturze mojej ostatniej książki „ROBOTNIK - SUPLEMENT” zaintrygowany został jednym z jej rozdziałów.
Oto ten rozdział:
(…) Musieliśmy opuścić gościną ziemię kotfińską i pomaszerowawszy w kierunku Rogów organizując w tych gęstych lasach nasz nowy obóz. Jak zwykle w celu sprawdzenia sytuacji w terenie wysłałem szereg patroli zwiadowczych.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 91% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze